DSC_0059-1024

Staropolska zupa z kaszą manną

Znowu poniedziałek. Kto wczoraj ugotował rosół i martwi się, że czeka go pomidorowa, może porzucić czarno-pomidorowe myśli i skoczyć do sklepu po szynkę. Znalazłam ostatnio świetną zupkę, do której idealnie nadaje się tradycyjny niedzielny rosół i jest właśnie z zastosowaniem owej wędliny. Podobno jest to receptura z kuchni staropolskiej, więc aby nie obrażać naszych sarmackich przodków, lepiej kupcie taką, która nie sika wodą na wszystkie strony. Przepis pochodzi z mojej ulubionej w ostatnim czasie „Kuchni polskiej” Ewy Aszkiewicz. Wprowadziłam drobne modyfikacje, bo użyłam śmietany kremówki i pominęłam enigmatycznie brzmiącą „przyprawę do zupy”. Dodałam też więcej kaszy manny (nie mannej, jak to niektórzy piszą i mówią, co mnie doprowadza do spazmów z rozpaczy), bo lubię bardziej konkretne zupy – takie do jedzenia, a nie do picia 😉

Składniki (6 porcji):

  • 1,5 litra lekkiego rosołu
  • 20 dag chudej, wędzonej szynki
  • 3-4 kopiaste łyżki kaszy manny
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietany kremówki
  • sól i pieprz do smaku
  • drobno posiekana natka pietruszki

Zagotuj rosół i dodaj do niego drobno (drobniutko!!) posiekaną szynkę  (ja swoją pokroiłam w kostkę i wrzuciłam do kielicha blendera, rozniosło ją w pył).

Kiedy całość się ponownie zagotuje, cały czas mieszając, wsyp kaszę mannę. Nie dopuść do powstania kożuszka. Zestaw z kuchenki.

Żółtka połącz z kremówką (lub z 2 łyżkami zimnej wody). Intensywnie mieszając, wlej „roztwór” do zupy.

Na koniec dopraw ją solą i pieprzem. Od razu podawaj razem z zieleniną.


Pin It

3 przemyślenia nt. „Staropolska zupa z kaszą manną”

  1. Ostatnie zdanie zabrzmiało trochę, jakbyś kazała mnie i zieleninie podawać zupę 😉 Żartuję oczywiście. Kolejny dzień, w którym mój obiad zostanie zainspirowany tym blogiem. Wczoraj był pstrąg – wyszedł pyszny! Córcia wzgardziła, ale ojciec rodziny razem z pierworodnym zajadali aż im się uszy trzęsły i chcieli jeszcze 😀

    1. spoczko, mam moc sprawczą i anihilacyjną. Usunęłam dubla 😉 Po raz kolejny powtórzę, że bardzo-bardzo mnie cieszy, że smakują Wam dania z bloga (miałam już napisać, że przepisy, ale oczami wyobraźni zobaczyłam Was, jak przeżuwacie karteluchy) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *