Ciasto marchewkowo-bananowe bez jajek

Przed sobotnim wyjazdem do rodziców postanowiłam upiec ciasto. W piątek wieczorem zauważyłam, że nie mam jajek – ostatnio mam chyba problem z planowaniem zakupów :P. Było na tyle późno, że wyprawa po nie do sklepu nie miała sensu i, szczerze mówiąc, nie chciało nam się, bo zimno było. Po chwili zastanowienia i szperania w internecie, postanowiłam zastąpić jajka bananami. Popełniłam w ten sposób wegańskie ciasto, które pięknie pachnie bananami i cynamonem, a także jest cudownie wilgotne. Przyznam się, że za pierwszym razem wyszło odrobinę za słodkie, bo w szale improwizacji zapomniałam, że banany mają swój naturalny cukier*. W tym przepisie zostało to uwzględnione, a dodatek lukru cytrynowego dodaje ciastu zadziorności. Musicie koniecznie je upiec, bo może ono pretendować do miana „najłatwiejszego ciasta w świecie” 😉

 

Składniki:

  • 2 banany
  • 2 szklanki startej marchewki (na grubych oczkach)
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 2/3 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 i 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli

Oraz:

  • niskosłodzony dżem brzoskwiniowy (lub inny „żółty”)
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • szklanka cukru pudru
  • kandyzowana skórka z pomarańczy

Banany zmiksuj (lub rozgnieć na papkę widelcem), następnie w misce wymieszaj na gładko z olejem i cukrem (mikstura powinna mieć konsystencję majonezu).

Do masy przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą, solą i cynamonem.

Po wymieszaniu połącz z tartą marchewką i przełóż do przygotowanej wcześniej formy (wysmarowanej masłem i oprószonej np. bułką tartą).

Piecz przez 50 minut w temp. 180 stopni.

Po ostygnięciu przekrój na pół i posmaruj spód dżemem brzoskwiniowym (najlepiej niskosłodzonym), a wierzch udekoruj lukrem cytrynowym** i np. odrobiną posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej.

*im dojrzalsze banany, tym słodsze

**lukier cytrynowy przygotujesz mieszając szklankę cukru pudru z 3 łyżkami soku z cytryny. Gęstością lukru sterujemy, dosypując cukier puder lub dolewając soku – im gęstszy, tym bielszy (ale też trudniej się rozprowadza).

Pin It

22 przemyślenia nt. „Ciasto marchewkowo-bananowe bez jajek”

  1. dzisiaj zrobiłam! przekrawając ciasto spróbowałam troszkę, w smaku pyszne ale mam jedno pytanie czy ciasto to powinno być wilgotne? bo moje takie wyszło i obawiam się, że może to być zakalec 😛

  2. Ciasto nie uroslo nic a nic. Jaka moze byc przyczyna? Robilam wedlug przepisu, pieklam na termoobiegu. Juz drugi raz robie ciasto bez jajek, z bananami i mi nie chce urosnac.

    1. Na termoobiegu trzeba ustawić niższą temperaturę. Może nie wyrosło, bo soda albo proszek nieco zwietrzały albo foremka jest za duża (u mnie miała ok. 25 cm średnicy, nie pamiętam już). Postaram się powtórzyć przepis w weekend, bo to ciasto robiłam daawno temu 🙂

  3. juz 2 x robilam to ciasto – nie moge mu sie oprzec, jest pyszne, wilgotne i „bogate”!
    dziekuje za ten przepis!

  4. Robiłam ciasto jest pyszne,faktycznie wilgotne, zmodyfikowalam troche przepis zamiast sody zwiększyłam ilość proszku pieczenia do 3 i 1/3 łyżeczki. Trochę obawiałam się tego posmaku sody w cieście.

  5. czy to ciasto mozna wlac do formy na muffinki? i zrobic male muffinki? 🙂
    4 razy juz robilam w zwyklej foremce i wychodzilo doskonale!

  6. Jest pyszne! W naszej rodzinie pomimo tego, że już nie karmię i mogę jeść jaja i mleko 😉 przepis jest regularnie wykorzystywany, a ciasto daję nawet 2,5 letniej córeczce. Dziękujemy!

      1. Kinga, dzięki za ten komentarz! Bardzo dawno nie piekłam tego ciasta, bo o nim zapomniałam 😛 Koniecznie muszę do niego wrócić i podarować mu jakieś ładniejsze zdjęcie 😀

        1. dlaczego ladniejsze zdjecie? to na górze jest naturalne, bez ‚polepszania’ pokazuje ciasto takie jakie powinno wyjsc..
          nie lubie przerabianych zdjec ciast, na ktorych patrzenie az slinka cieknie a jak sie zrobi samemu, to juz wyglada zwyczajnie…
          jeszcze jak zwykle wszystko podane na surowym drewnie z ozdobnymi XIXw. sztućcami….

          1. Aga, najpierw „je” się oczami i ładne zdjęcie zachęca do wybrania właśnie tego, a nie innego, przepisu. Jeśli chodzi o przerabianie zdjęć potraw, to nie robię żadnych sztuczek znanych z fotografii produktowej (np. ziemniaki zamiast lodów, smarowanie olejem napędowym, przypalanie opalarką, dymienie dymem z papierosa, żeby sprawić wrażenie, że danie paruje, itp.). Po prostu staram się ułożyć ładną kompozycję, zadbać o światło i odpowiedni balans bieli, wciąż się tego uczę. I tak strasznie chciałabym mieć takie piękne drewniane blaty do zdjęć oraz kolekcję sztućców 😀 Taka moda 😉

            1. ok, niech Ci będzie 🙂 moda przemija..
              często korzystam z książki kucharskiej „Kuchnia Polska” i tam dopiero „modne” wystroje kuchni powalają 🙂 ale za kilka lat znów powróci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *