Lemon curd bez masła

Lemon curd to intensywnie cytrynowy krem, w którym jest dość sporo cukru, a i tak zachowuje wyraźną, orzeźwiającą kwasowość cytryny. Jest przez to zdradziecki, bo mogłoby się wydawać, że to niskokaloryczna słodycz, którą można wyjadać ze słoiczka bez wyrzutów sumienia. Nic bardziej mylnego! 

Cztery lata temu na blogu, co zabawne też na początku stycznia, pojawił się przepis na ten klasyczny angielski krem cytrynowy. Pierwsza wersja jest bardziej tucząca, bo z dodatkiem masła. Ta, którą przedstawiam dzisiaj, również jest bardzo smaczna, mimo że została pozbawiona tego składnika. 

Ci, którzy z początkiem roku wyznają zasadę „nowy rok, nowy/a ja” i chcą pójść dalej w odchudzaniu tego kremu albo po prostu unikają białego cukru, mogą zastąpić go na przykład ksylitolem. Krem będzie smakował nieco inaczej, bo ksylitol ma odmienne właściwości i zostawia w ustach specyficzny posmak. Warto też pamiętać, że jego nadmierne spożycie u wielu osób może skutkować tzw. „częstszymi posiedzeniami”. Jako zamiennik dobrze sprawdzi się erytrol, który też ma niski indeks glikemiczny.

Składniki (około 400 ml):

  • 4 ekologiczne cytryny
  • 200 g cukru albo 250 – 300 g erytrolu lub ksylitolu
  • 3 duże jajka
  • 1 czubata łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej

Cytryny wyszoruj, z dwóch zetrzyj zest (zewnętrzną, żółtą skórkę – bez białej części). Ze wszystkich cytryn wyciśnij sok – wyszło mi około 200 ml.

Do rondelka wlej sok z cytryny, dodaj startą skórkę i skrobię. Wymieszaj dokładnie, aby nie było grudek i wsyp cukier. Postaw garnuszek na małym ogniu i mieszaj, aż cukier się rozpuści i sok lekko ogrzeje.

W międzyczasie do osobnego naczynia wbij 3 jajka. Kiedy cukier się rozpuści, wlewaj po jednym jajku do ciepłego płynu i ubijaj do połączenia. Gdy wlejesz wszystkie jajka, zwiększ nieco ogień i cały czas intensywnie mieszaj, najlepiej drucianą trzepaczką, aż masa zgęstnieje do konsystencji budyniu. Nie przerywaj mieszania, bo lemon curd łatwo może się przypalić.

Jeszcze ciepły krem cytrynowy przelej do słoiczków i po ostygnięciu wstaw do lodówki. Możesz przechowywać w ten sposób przez maksymalnie tydzień.

Pin It

Kandyzowane skórki z pomarańczy w czekoladzie i do ciasta

Do kandyzowanej skórki pomarańczowej miałam kilka podejść: pierwsze skończyło się tym, że przez dwa tygodnie walczyłam ze straszną pokrzywką, pijąc litry wapna i łykając tabletki przeciwhistaminowe, bo w niewiedzy użyłam pomarańczy, które nie dość, że nie były organiczne, to jeszcze bogato nasycone fungicydami. Najadłam się ich sporo, próbując, czy skórka jest już wystarczająco miękka. Całe szczęście, że nie pozwoliłam tej słodkiej trucizny spróbować dzieciom, postępując wg zasady „zostaw, to na święta”.

Drugie podejście też okazało się klapą, bo gotowe skórki po upchnięciu do słoiczka scukrzyły się i zamieniły w sztywną bryłę, którą można by ciosać dłutem. Gdy próbowałam wydostać ją ze słoja, brzydkie słowa latały po kuchni jak skowronki, dzieci miały zatem zakaz wstępu. Kandyzowane skórki spełniły swoją funkcję dodatku do ciasta, ale nie o taką konsystencję mi chodziło.

W tym roku przypomniałam sobie, że moje porażki obśmiewałam w rozmowach z Lady Kitchen. Jakiś czas później, po konsultacjach ze znajomą cukierniczką, Agnieszka podzieliła się patentem na elastyczne skórki, które nie zamieniają się w kamień. Niedawno umieściła przepis na swoim fanpage’u, a ja go podaję w świat dalej. Kandyzowane skórki można oblać czekoladą i podarować jako jadalny prezent wielbicielowi cytrusów.

kandyzowane-skorki-z-pomaranczy-w-czekoladzie-i-do-ciasta-01-1024

Składniki:

  • 1½ kg ekologicznych pomarańczy (6 sztuk, użyłam odmiany Navelina)
  • 300 g cukru (około 1½ szklanki)
  • 500 ml wody + do sparzenia pomarańczy
  • opcjonalnie: 100 g dowolnej czekolady + 10 g masła

Pomarańcze wyszoruj szczoteczką pod bieżącą wodą, następnie przełóż je do garnka i zalej w całości taką ilością wrzątku, żeby były zakryte. Po 5 minutach wodę wylej, a pomarańcze odstaw do przestygnięcia, po czym zdejmij z nich skórkę, nacinając ją na krzyż.

Z każdego płata skórki zetnij ostrym nożem albedo (białą, gąbczastą warstwę, która daje gorzki posmak). Połowę skórek pokrój w cienkie paski, a pozostałe w kosteczkę. Jeżeli nie chcesz robić skórek w czekoladzie, to wszystko posiekaj.

Pokrojone skórki przełóż do garnka, zasyp cukrem i zalej zimną wodą. Zamieszaj i wstaw na mały ogień (bez pokrywki). Gotuj, mieszając od czasu do czasu, tak długo, aż na dnie pozostanie odrobina syropu (na oko ⅓ szklanki) – mnie to zajęło około półtorej godziny.

Skórki wyłów z syropu i powybieraj długie paski. Syrop możesz wykorzystać, np. do kawy, herbaty albo jako dodatek do ciast.

W kąpieli wodnej rozpuść czekoladę z masłem, poczekaj 10 minut, żeby czekolada lekko przestygła, następnie zamaczaj do połowy paski pomarańczowej skórki i odkładaj na kratkę, żeby ładnie zastygły. Pod kratkę podłóż arkusz papieru do pieczenia.

Skórki w czekoladzie przechowuj przez około 2 tygodnie w chłodzie w szczelnym pojemniczku. Kandyzowane skórki można mrozić albo przechowywać w lodówce nawet przez kilka miesięcy.

kandyzowane-skorki-z-pomaranczy-w-czekoladzie-i-do-ciasta-02-1024

Pin It

Domowa mieszanka przypraw curry w proszku

Drzewiej, będąc młódką stanu wolnego, wychodziłam z założenia, że skoro nie ma problemu, żeby coś znaleźć na sklepowej półce, to bez sensu jest robić to samodzielnie. Wciąż rozumiem to podejście, bo często wiąże się ze znaczną oszczędnością czasu, a są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze – dla jednego jest to sen, dla innego dobra książka czy serial. Od kiedy odkryłam w sobie kulinarną pasję, to nie szkoda mi żadnej chwili spędzonej w kuchni. A nie, jednak kłamię – obieranie ziemniaków i szorowanie garów to marnowanie czasu.

Małż czasem mi mówi, że lubię sobie utrudniać życie, a ja wolę to sobie tłumaczyć tak, że poszerzam swoje horyzonty. Dlatego powtarzam mu często: skoro można coś zrobić samemu, to po co kupować? Czerpię satysfakcję ze zgłębiania różnych kulinarnych zakątków i zdobywania nowych umiejętności.

Podobnie jak w przypadku przyprawy do piernika, którą rozrzedza się cukrem lub/i mąką czy kakao, w składzie wielu paczkowanych mieszanek curry w proszku na czołowych pozycjach znajduje się sól, co oznacza, że jest jej tam najwięcej i za nią słono się przepłaca. Można też znaleźć curry bez soli, ale więcej radości daje samodzielne jej przygotowanie niż buszowanie w torebkach z przyprawami w supermarkecie.

Szczypta takiej domowej przyprawy dodana np. do zwyczajnych tostów czyni z nich niepospolity przysmak. Nieskromnie dodam,  ze bosko sprawdza się też w jogurtowej marynacie do pieczonego kurczaka (o, na przykład takiej).

Poniższy przepis to jeden z wielu wariantów tej mieszanki. Swoją możesz wzbogacić np. dodatkiem cynamonu, czosnku, gałki muszkatołowej czy naszego polskiego kminku. Możesz skorzystać z większej ilości zmielonych wcześniej przypraw (i nie męczyć się  np. z kozieradką, kardamonem czy kolendrą), ale gwarantuję ci, że trud się rewanżuje pełniejszym smakiem.

Zmodyfikowałam przepis znaleziony w książce „W mojej francuskiej kuchni” Susan Herrmann Loomis.

Domowa mieszanka przypraw curry 05-1024

Składniki:

  • 1 płaska łyżka nasion kolendry
  • 1 płaska łyżka nasion kozieradki
  • 1 czubata łyżka kuminu
  • 10 strączków zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • po ¾ łyżeczki gorczycy: białej/żółtej, sarepskiej i czarnej
  • 1 czubata łyżeczka sproszkowanej kurkumy
  • ¾ łyżeczki mielonego imbiru
  • ½ łyżeczki sproszkowanej papryczki chili

Wszystkie niesproszkowane przyprawy (kolendrę, kozieradkę, kumin, kardamon, goździki i gorczycę) wsyp do rondelka i umieść na niewielkim ogniu. Jeśli nie masz gorczycy sarepskiej, to daj pełną łyżeczkę białej. Praż przez kilka minut, cały czas pilnując zawartości garnuszka. Kiedy przyprawy zaczną intensywnie pachnieć i delikatnie się zrumienią, zdejmij je z kuchenki i odstaw, by ostygły.

Uprażone przyprawy zmiel w młynku do kawy lub pieczołowicie rozetrzyj w moździerzu. Po rozdrobnieniu wymieszaj ze sproszkowanymi przyprawami: kurkumą, imbirem i chili.

Gotową mieszankę przesyp do niewielkiego, szczelnie zamykanego słoiczka.

Domowa mieszanka przypraw curry 01-1024-1024

Domowa mieszanka przypraw curry 03-1024

Domowa mieszanka przypraw curry 04-1024

Pin It

Marmolada z pędów świerka

Wychowałam się na wsi. Moi Rodzice do dzisiaj prowadzą gospodarstwo rolne. Jako mała dziewczynka w weekendy albo w wakacje często przychodziłam do nich wcześnie rano, do budynków gospodarczych położonych na wzgórzu, kiedy kończyli pracę i razem schodziliśmy do domu na śniadanie. Szliśmy nierówną drogą, na której nie raz zdarłam sobie kolano, po lewej stronie mając gęsty las świerkowy, po prawej pastwisko odgrodzone szpalerem lip i brzóz.

Wtedy tego nie widziałam, ale dzisiaj dostrzegam, jak zaangażowanym rodzicem była moja Mama. W trakcie tej dziesięciominutowej przechadzki potrafiła przekazać mi wiedzę nabytą od swojego Taty, z którym była bardzo blisko. Opowiadała mi na przykład, że żółtym sokiem glistnika jaskółczego ziela można wyleczyć kurzajki, że szczawik zajęczy jest jadalny i całkiem smaczny, że łodyżki lipowych gałązek podobne w smaku są do siemienia lnianego, że z wierzbowej gałązki da się zrobić gwizdek.

Od Niej dowiedziałam się również, że z młodych pędów świerka robi się syrop na kaszel równie dobry jak z sosnowych.

Późnym majem zeszłego roku wybraliśmy się na spacer tą samą drogą, ale tym razem w składzie rozszerzonym o Małża, Człowieka Wyżerkę i Pannę Grymaśną. Dziedzic dzielnie pomagał mi zbierać delikatne, jasnozielone szczyty świerkowych gałązek.

Przygotowałam z nich coś na kształt marmolady. Produkt końcowy ma niezbyt medialny kolor, ale obłędnie pachnie lasem i wcale nie smakuje jak igliwie. Dżem z pędów świerka jest słodko-kwaśny i żadna z osób, która go próbowała nie potrafiła zgadnąć, z czego jest zrobiony. Pojawiały się różne teorie – komuś ten smak przypominał nawet kiwi. Zrobiłam tylko kilka słoiczków na próbę i żałowałam potem, że tak mało. Będzie powtórka.

marmolada z pedow swierka 01-1024

Składniki:

  • 1 kg pędów świerka
  • 1 kg cukru (zdrowiej użyć nierafinowanego)
  • 250 ml wody
  • sok z cytryny

Pędy świerka drobno posiekaj albo zmiksuj w malakserze. Im drobniej, tym lepiej.

Przygotuj syrop: w garnku zagotuj wodę, zmniejsz płomień do minimum i dodawaj stopniowo cukier, mieszając do całkowitego rozpuszczenia.

Kiedy zużyjesz cały cukier, dodaj posiekane pędy świerka i sok z cytryny.

Smaż, cały czas mieszając, aż pędy zmiękną i przestaną być surowe (około 10 minut). Przełóż od razu do wyparzonych słoiczków. Słoiczki ułóż do góry dnem i przykryj ręcznikiem. Możesz dodatkowo zapasteryzować w gorącej wodzie lub w piekarniku. Ja nie pasteryzowałam.

droga-1024

pedy swierka 03-1024-1024

marmolada z pedow swierka 02-1024

Pin It

Keczup pomidorowo-śliwkowy

Dostałam 35 kg śliwek. Wpadłam w przetworowy szał i przy okazji w wir muszek owocówek namnażających się w mojej kuchni w takim tempie, że mogłabym otworzyć tam laboratorium badawcze i spokojnie obdzielić swoją hodowlą kilku naukowców, zajmujących się dziedziczeniem.

Zrobiłam powidła, kompoty, śliwki w lekkiej zalewie octowej i keczup. O tym, dlaczego mówię ‚keczup’ a nie ‚keczap’ pisałam tu. Panna Grymaśna mówi za to głośno, dobitnie i narastającą furią, jeślim opieszała „daaaaaj sepuć! sepuć! sepuć! daaaj!”.

Zanim zabierzesz się za ten przepis, musisz mieć świadomość, że zmienią się w Twoim życiu co najmniej dwie rzeczy. Pierwsza – już sklepowy keczup nie będzie Ci tak smakował (możesz sobie dowolnie skomponować swoją mieszankę przypraw). Druga – prawdopodobnie zaliczysz kilka niegroźnych oparzeń i trochę jazdy na ścierce.

Mam zatem drobną sugestię – garnek, w  którym będziesz robić sos musi być wysoki i szeroki, bo pyrkająca na małym ogniu pomidorowa pulpa strzela pękającymi bąblami po ścianach i kuchence. I po rękach. Kuchnia po robieniu keczupu wygląda jak plan zdjęciowy,  na którym rządził Tarantino. Przynajmniej u mnie. Może są takie jednostki, które nie muszą myć później wszystkiego w promieniu co najmniej metra. Pewnie taką osobą jest Małgosia Rozenek, bo wszystko ma obłożone papierem Foxy.

Wracając do samego keczupu – dzięki śliwkom i zawartym w nich pektynom szybko nabiera przyjemnej konsystencji, oprócz tego owoce są same w sobie słodkie, więc nie trzeba go dosładzać (jeśli już to polecam miód). Samodzielny wybór przypraw (oczywiście korzennych, jak to w czatnejach) gwarantuje, że jest on skrojony na miarę potrzeb – idealny dla dzieci, bo można zrobić łagodną wersję. Na moich Stworach zrobiłam ogromne wrażenie, gdy się wydało, że i „sepuć” potrafię sama zrobić.

Keczup pomidorowo-śliwkowy 01-1024

Składniki (ok. 1,5 litra):

  • 2 kg podłużnych, mięsistych pomidorów (np. odmiany Lima)
  • 1 kg wypestkowanych śliwek (np. węgierek)
  • 150 g cebuli (2 średnie)
  • 2 łyżki oliwy lub oleju
  • 150 g selera (½ dorodnego korzenia lub 1 mały)
  • 2-3 łyżki octu jabłkowego 12%
  • 1 łyżka miodu (opcjonalnie)
  • przyprawy: 2 łyżeczki soli, 2 łyżeczki ziarnistego zielonego pieprzu, 2 łyżeczki ziaren kolendry, 1 łyżeczka białej gorczycy, 5 goździków, 3 ziela angielskie, 2 liście laurowe, ¼ łyżeczki mielonej chili (opcjonalnie)

Pomidory umyj, natnij skórkę z obu stron na krzyż i sparz wrzątkiem. Oskóruj, wytnij zdrewniałe zielone części po szypułkach. Wrzuć do dość głębokiego garnka z szerokim dnem, dodaj sól i podgrzewaj na wolnym ogniu, rozduszając pomidory.

Cebulę pokrój w pióra i zeszklij na w łyżkach oliwy, dodaj pokrojony w kostkę seler i podsmażaj razem przez około 2-3 minuty, często mieszając.

W międzyczasie na suchej patelni ostrożnie, żeby nie przypalić, podpraż wszystkie przyprawy (za wyjątkiem mielonej chili). Kiedy zaczną intensywnie pachnieć, przesyp je do moździerza i utłucz.

Do garnka z pomidorami dodaj śliwki, cebulę i seler oraz ocet i przyprawy, gotuj bez pokrywki na niewielkim ogniu przez półtorej – dwie godziny i często mieszaj.

Po tym czasie pomidorową pulpę przetrzyj przez drobne metalowe sito, aby pozbyć się pestek i „odłamków” przypraw, przełóż z powrotem do garnka (o szerokim dnie i najlepiej wysokiego) i gotuj na małym ogniu tak długo, aż uzyskasz zadowalającą Cię konsystencję keczupu.

Spróbuj keczupu i dopraw go do smaku octem jabłkowym (jeśli nie masz 12% to możesz użyć spirytusowego 10%), miodem i mieloną chili, jeśli jest taka potrzeba.

Keczup przelej do wyparzonych słoiczków/buteleczek i pasteryzuj przez 20 minut (zrobiłam to na „sucho” w piekarniku – wstawiłam do niego słoiki, ustawiłam go na 120ºC i po osiągnięciu tej temperatury trzymałam słoiki przez 20 minut, potem wyłączyłam piekarnik i zostawiłam w nim zawartość do ostygnięcia).

Keczup pomidorowo-śliwkowy 01-1024

Keczup pomidorowo-śliwkowy 03-1024

Pin It