Szakszuka – jajka sadzone w sosie pomidorowym

„Waity Katie”, czyli „Kaśka Czekaśka” – tak kilka lat temu wołano na Kate Middleton, bo mimo tego, że William od wielu lat zawracał jej głowę wraz z przyległościami, to jakoś nie kwapił się, żeby pojąć ją za żonę. Podobny los spotkał moją szakszukę. Od dłuższego czasu żyłyśmy sobie w gastronomicznym konkubinacie, ale dopiero teraz nasz związek został zalegalizowany na blogu. Mam nadzieję, że będziemy miały z tego dzieci na talerzach Czytelników.

Słowem wstępu: sos pomidorowy z tego przepisu możesz przygotować dzień wcześniej w większej ilości i rano wystarczy, że nałożysz odpowiednią porcję na patelnię, zagotujesz i wbijesz kilka jajek. Przygotowanie śniadania zajmie wtedy niewiele dłużej niż zrobienie klasycznych jajek sadzonych.

Jeżeli chodzi o dodatki do szakszuki, to panuje pełna dowolność dyktowana własnymi upodobaniami smakowymi. Podstawowa wersja sosu składa się z cebuli, czosnku, papryki (niekoniecznie czerwonej) i pomidorów – warto jej spróbować, a dopiero potem zacząć kombinować po swojemu. Ja na przykład lubię wyraziste, pikantne smaki, więc wrzuciłam do niej chili i kapary, a smak pomidorów podkręciłam dodatkiem suszonych. W okresie zimowym i na przednówku, kiedy pomidory smakują wodą i szklarnią, użyj pomidorów w puszce i lepiej wybierz te w całości, bo przeważnie są lepszej jakości niż krojone.

Szakszuka z pewnością uwiedzie tych, którzy gustują w jajecznicy z pomidorami. Tym, którzy za tym połączeniem smaków nie przepadają, może być trudno się do niej przekonać.

Składniki (2 – 3 porcje):

  • 3 – 4 jajka
  • 1 mała cebula
  • 1 spory ząbek czosnku
  • 2 – 3 łyżki oliwy z oliwek albo oleju rzepakowego
  • ½ czerwonej słodkiej papryki spiczastej
  • ⅓ papryczki chili (opcjonalnie)
  • 1 puszka (400 g) pomidorów w całości (w sezonie 2 – 3 dorodne pomidory malinowe, śliwkowe)
  • 1 łyżka kaparów
  • 3 – 4 suszone pomidory w oliwie (możesz pominąć)
  • przyprawy: ½ łyżeczki ziaren kolendry, ⅓ łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego), ½ łyżeczki słodkiej albo ostrej mielonej papryki, sól, świeżo mielony czarny pieprz, cukier trzcinowy

Do podania:

  • posiekany szczypiorek albo kolendra lub natka pietruszki
  • świeże pieczywo

Przygotuj składniki: paprykę pokrój w dość drobną kostkę, pomidory sparz i obierz ze skórki (albo otwórz puszkę ), z grubsza pokrój, cebulę, czosnek i papryczkę chili posiekaj.

Rozgrzej patelnię. Cebulę i czosnek podsmaż na oliwie przez 2 minuty, następnie dodaj paprykę, chili i kapary. Smaż kolejne 2 – 3 minuty. Po tym czasie dodaj pomidory świeże albo z puszki oraz roztarte w moździerzu przyprawy i gotuj na niewielkim ogniu przez około kwadrans. Część płynu powinna odparować.

Spróbuj sosu i dopraw go do smaku solą, pieprzem i cukrem trzcinowym. Wypukłą stroną łyżki albo chochelki zrób w sosie niewielkie wgłębienia i wbij w nie po jajku. Oprósz je delikatnie solą i nakryj patelnię pokrywką. Duś przez około 3 minuty – białko powinno się ściąć a żółtko pozostać płynne. Na sam koniec oprósz posiekanymi świeżymi ziołami: szczypiorkiem, kolendrą, natką pietruszki.

Niewielkie porcje szakszuki możesz jeść prosto z patelni, przy odrobinie wprawy daje się ładnie przełożyć na talerz.

Pin It

Gofry – najlepsze, puszyste i chrupiące

Zrobiło się mroźno i nagle wszyscy tęsknią za plażą, świeżą, letnią bryzą znad morza i ciepełkiem, egzotyką. Niektórzy z tej okazji rąbią starą meblościankę, wygrzebują z piwnicy dziurawe gumofilce i po zmroku ostro palą tymi znaleziskami w piecu, dokładając swoją cegiełkę do bijącego rekordy smogu, ale grunt, że w domu robią się tropiki. Nocny Azja express. Prosto do Pekinu. Pokażmy, że Polacy potrafią lepiej od Chińczyków! Co oni wiedzą o zanieczyszczeniach? My to dopiero mamy jaja, bo śmigamy po ulicach bez masek!

Dobra, pozostając w ciepłym klimacie, ale zbaczając w przyjemniejszą stronę, podrzucam przepis na gofry. Bardzo lekkie, z chrupiącą skórką. Nieprzesadnie słodkie, bo jeśli ktoś lubi słodycze, to sobie na nie nałożyć górę bitej śmietany i polać frużeliną bądź zasypać na biało cukrem pudrem. Delikatne, bo w stosunku do ilości mąki jest dużo jajek, a rosną w głównej mierze na ubitej z białek pianie. Proszku do pieczenia jest symboliczna ilość, żeby nieco wspomóc je we wzroście.

A na zakończenie anegdotka: 

Moja Panna Grymaśna jest chyba największą fanką gofrów. Często prosi, żeby zrobić jej gofra z „głupią śmietaną”. Kiedy usłyszałam to określenie pierwszy raz, zapytałam, dlaczego jest głupia. Człowiek Wyżerka wszedł jej w słowo i odpowiedział, że jest głupia, bo daje się bić. Jak on ją dobrze rozumie!

Składniki (10 – 14 sztuk):

  • 4 jajka (białka i żółtka osobno)
  • szczypta soli
  • 250 ml mleka
  • 250 g mąki pszennej (może być tortowa, może być chlebowa)
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia (można pominąć)
  • 30 g domowego cukru z wanilią (2 płaskie łyżki)
  • 75 g roztopionego masła (można zastąpić olejem)
  • opcjonalnie: olej rzepakowy do smarowania gofrownicy

Na początek mała uwaga: mąka do gofrów może być tortowa, może być chlebowa – im niższy typ, tym lżejsze będą gofry. Na chlebowej też wychodzą pyszne, ale już wyższego typu mąki niż 750 nie polecam.

W jednym naczyniu zmiksuj mleko z mąką, proszkiem do pieczenia, cukrem i  żółtkami oraz roztopionym masłem. W drugim naczyniu umieść białka, dodaj szczyptę soli i ubij na sztywną pianę.

Delikatnie wmieszaj ubite białka w masę, wyjdzie dość luźne, łatwo rozprowadzające się w gofrownicy ciasto.

Nakładaj porcje ciasta na gofrownicę – ja leję tyle, żeby wypełniło wszystkie dołki albo robię kleksa na środku, żeby powstała gofrowa gwiazdka. I nie smaruję gofrownicy olejem, wystarcza masło w cieście.

Piecz przez około 3 – 4 minuty, następnie odłóż na kratkę, żeby gofry odparowały i nabrały dzięki temu więcej chrupkości.

Podawaj np. oprószone cukrem pudrem, z bitą śmietaną, dżemem, frużeliną wiśniową.

 

Pin It

Pieczone pierożki z ciasta piwnego

W podstawówce, cierpiąc na brak życia towarzyskiego spowodowanego m.in. życiem na uboczu, byłam strasznym kujonem. Z każdym kolejnym etapem edukacji mój entuzjazm do nauki nieco opadał, bo odkrywałam uroki posiadania wesołej kompanii. Finalnie na studiach większość sesji zaliczałam z poprawkami, a pracę magisterską obroniłam późno. Zapamiętałam sobie za to co najmniej jedną ważną rzecz – w wysokich temperaturach alkohol, podobnie jak woda, paruje.

Szczękościsku dostaję, kiedy ci, którzy spali na lekcjach chemii w ostatnich latach podstawówki tudzież gimnazjum, twierdzą, że jest inaczej i ubzdryngolić się można gulaszem czy bigosem na winie. I idą w zaparte, gotowi przegryźć oponentowi tętnice.

Podczas obróbki termicznej z potrawy ulatnia się znacząca większość alkoholu, szczególnie tego niskoprocentowego. Zostaje go tyle, co powiedzmy w przeciętnym jabłku czy bananie. Od razu śpieszę zatem z zapewnieniem, że te pierożki z bardzo uniwersalnego ciasta piwnego są bezpieczne i można je podać nawet młodocianym – po ich zjedzeniu nie będą się zataczać i chodzić po ścianach, tylko klepać po brzuchach.

Przepis jest bardzo prosty, a ciasto składa się z trzech składników: mąki, masła i piwa. Farsz może być dowolny. Świetnie sprawdzą się zarówno słone, jak i słodkie „wkłady”, np. cząstki owoców czy dżem. Inspiracją dla wersji na słono niech będzie moje nadzienie z fetopodobnego sera, czerwonej papryki i suszonych pomidorów. W tym wydaniu takie pierożki spokojnie mogą zastąpić krokiety do barszczu.

Składniki (ok. 18 – 20 sztuk)

  • 350 g mąki pszennej (2 szklanki z lekkim czubkiem, użyłam typu 650) + do podsypywania
  • ½ szklanki jasnego piwa
  • 200 g masła
  • szczypta soli
  • opcjonalnie: roztrzepane jajko do posmarowania

nadzienie:

  • 1 kostka sera typu feta
  • 1 czerwona papryka
  • 10 suszonych pomidorów w oliwie
  • 1 czubata łyżka posiekanej natki pietruszki
  • świeżo mielony czarny pieprz

Przygotuj ciasto: mąkę i solidną szczyptę soli posiekaj z zimnym masłem, rozetrzyj w palcach, aby składniki z grubsza się połączyły, następnie wlej piwo i szybko wyrób. Uformuj kulę, lekko spłaszcz, owiń folią i włóż do lodówki na kilka godzin (może tam poczekać do dnia następnego) albo do zamrażarki na 30 minut.

Kiedy ciasto będzie się schładzać, zrób farsz. Paprykę pokrój w drobną kostkę, pomidory posiekaj. Do miseczki włóż ser, rozkrusz go widelcem i wymieszaj z papryką, pomidorami i natką pietruszki. Dopraw do smaku świeżo mielonym pieprzem.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 200°C.

Schłodzone ciasto wyłóż na lekko obsypaną mąką stolnicę i rozwałkuj na grubość około 3 mm. Wykrawaj kółka o średnicy 9 cm i na środek każdego nałóż kopiastą łyżeczkę farszu. Sklejaj jak klasyczne pierogi. Aby zminimalizować ryzyko rozklejenia się w czasie pieczenia, możesz jeszcze zrobić ozdobną falbankę (tutaj pokazuję, jak to się robi).

Pierożki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i, jeśli chcesz, żeby miały błyszczącą skórkę, posmaruj rozmąconym jajkiem. Piecz przez około 15 minut, studź na kratce.

 

Pin It

Gorąca czekolada do picia (na mleku)

Po Świętach jest grubo. Nie okłamuj się, tak prędko nie zaczniesz diety – tyle jeszcze resztek pozostało do dojedzenia. W tydzień nie zrzucisz pięciu kilogramów i nie wciśniesz się w obcisłą sukienkę, którą kupiłaś na poprzedniej zimowej wyprzedaży z myślą o następnej sylwestrowej imprezie. A, zaraz, każda sukienka jest teraz obcisła? Dam sobie rękę obciąć, że przed Świętami też tak było i to nie za sprawą fasonu. Dobra, mówię o sobie, ale ja na sylwestra wychodzę do drugiego pokoju poleżeć na kanapie razem z Małżem. Powiedzmy, że jestem pogodzona z tym, że bliżej mi teraz do paleolitycznej Wenus niż aniołka Victoria’s Secret.

Aby utrzymać ten stan, w którym milusio jest się przytulać do miękkiego ciałka, podrzucam przepis na dekadenckie śniadanie albo krzepiący podwieczorek: gorąca czekolada, croissant albo domowa drożdżówka. Do pełni szczęścia brakuje tylko wymalowanych mrozem kwiatów na szybach, ale mogę się zadowolić klimatycznymi kubeczkami z wizerunkami Muminków. Muminki, mimo że przesypiają zimę, kojarzą mi się z nią. Pewnie przez Bukę.

Czekolada do picia to całkiem niezły sposób na zagospodarowanie poświątecznego nadmiaru czekoladowych tabliczek, którymi zwyczajowo uszczęśliwia się dzieci i sprowadza cierpienie na rodziców, bo goście w końcu odchodzą, a naładowanego cukrem potomstwa nikt nie chce zabrać ze sobą.

Po Świętach średnio mam chęć na kolejne ciasto, tym bardziej, że po kryjomu, dzielnie – ramię w ramię, gęba w gębę – utylizuję z Małżem kilogramy słodyczy, którymi obdarza nas niezmordowana rodzina i znajomi. Zamiast czekoladowego ciasta, czekolada do picia. Korzyści z tego są co najmniej dwie: kradzione nie tuczy i zapobiegamy cukrowemu hajowi u naszych Stworów. 

Składniki (2 porcje):

  • 400 ml mleka
  • 100 – 150 g gorzkiej czekolady (u mnie o zawartości 85% kakao)
  • nierafinowany cukier trzcinowy lub kokosowy do smaku
  • opcjonalnie szczypta przypraw, np.: cynamonu, kardamonu, chili, anyżu, przyprawy do piernika, cukru z prawdziwą wanilią lub kilka kropel ekstraktu waniliowego

Przygotowanie jest proste jak budowa cepa: do rondelka wlej mleko, najlepiej o jak najwyższej zawartości tłuszczu – jak szaleć, to szaleć – i dodaj z grubsza posiekaną czekoladę.

Garnuszek postaw na niewielkim ogniu i mieszaj drucianą trzepaczką tak długo, aż czekolada się rozpuści. Jeśli chcesz wzbogacić smak czekolady, dodaj wybrane przyprawy.

Podgrzewaj, aż czekolada stanie się gorąca, ale nie dopuść do zagotowania, bo napój się zwarzy. Czekoladę rozlej do kubków i podawaj np. z croissantem lub drożdżówką.

Pin It

Omlet z awokado i cheddarem

W większości domów szybkie śniadanie to kanapka z żółtym serem, naprędce zagrzana parówka z warzywem w postaci keczupu albo płatki z mlekiem. Miałam kiedyś ambitny plan zbudowania bazy pomysłów na szybkie, zdrowe i zbilansowane śniadanie. To nie jest takie proste. 

Wcale nie jestem lepsza od większości polskich matek karmicielek – nie będę udawać, że wstaję stosownie wcześniej, żeby ugotować pożywną owsiankę, orkiszankę, jaglankę czy gryczankę z dodatkiem mleka roślinnego albo, o zgrozo!, na wodzie, bo to się u nas zwyczajnie nie sprawdza. Gdy wywijałam coś takiego z rana, Małż obrzucał mnie powłóczystym spojrzeniem mówiącym: „Dlaczego mi to robisz? Przecież cię nie zdradzam. Daj mi kaszankę, a nie owsiankę”. Miałam zatem jak w banku, że będę ją jadła jeszcze na kolację. Dzieciaki z grzeczności zjadały po łyżce i odsuwały talerze – w przedszkolu nauczyły się wybrzydzać i chyba wciąż pamiętają okres niemowlęctwa oraz pierwszych papek, bo stanowczo domagają się jedzenia, które trzeba żuć.

Jajka natomiast zawsze świetnie sprawdzają się na śniadanie i nie wywołują ani wyrzutów sumienia, ani zamieszek przy stole. Można z nich wyczarować wszystko, doskonale pasują do wielu zdrowych produktów i dzieci je lubią. W weekend smażyliśmy omlety. Przygotowanie 4 porcji zajęło nie więcej niż 20 minut, można zatem powiedzieć, że taki omlet to sposób na śniadanie w 5 minut. W tej wersji wykorzystałam ser cheddar, który zapewnia dodatkową porcję wapnia oraz awokado, które ma w sobie dużo dobroczynnego kwasu oleinowego.

omlet-z-awokado-i-cheddarem-01-1024

Składniki (1 porcja):

  • 2 średnie jajka
  • 1 łyżka mleka
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka drobno utartego cheddara
  • ¼ pokrojonego na plasterki awokado
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz

Jajka wbij do miseczki, dodaj mleko, po szczypcie soli i pieprzu, następnie przez 2 minuty ubijaj energicznie trzepaczką, żeby rozmieszać dokładnie żółtko z białkiem i wtłoczyć powietrze. Nie przesadzaj z solą – daj jej dosłownie szczyptę – ser, który później dodasz, jest dość słony.

Na patelni rozgrzej łyżkę masła, wlej masę jajeczną. Smaż przez około 2 minuty na średnim ogniu.

Kiedy jajka będą już prawie ścięte, posyp połowę omleta cheddarem i ułóż plasterki awokado. Za pomocą szerokiej łopatki ostrożnie złóż omlet na pół i trzymaj na patelni jeszcze przez 30 sekund, po czym delikatnie zsuń go na talerz.

omlet-z-awokado-i-cheddarem-02-1024

Pin It