Kotlety z cukinii z cheddarem

Cukinia jest bardzo wszechstronnym warzywem. Można z nią zrobić wszystko – dodać do ciasta, np. do murzynka, ugotować z niej zupę, zrobić placki, nafaszerować, dorzucić do jakiegoś dania jednogarnkowego, dajmy na to do leczo, czy po prostu przygotować z niej surówkę. Cukinia wszędzie się wpasuje. Jej delikatny, neutralny smak komponuje się z daniami słodkimi i wytrawnymi. A do tego jest niskokaloryczna, więc bez wyrzutów sumienia można ostro poszaleć z dodatkami.

Oboje z Małżem wychowaliśmy się w domach, w których mięso na talerzu było synonimem posiłku sycącego i wartościowego. Takie wymagania mieli nasi pracujący fizycznie ojcowie, którzy również wyrośli w przekonaniu, że najwięcej siły ma się po zjedzeniu solidnego schaboszczaka. Tak gotowały nasze matki i babki.

W pewnym momencie, po przejściu na „swoje”, zauważyliśmy, że z warzyw można przygotować wiele sycących i smacznych potraw. Nie będę ukrywać, że na to odkrycie miał wpływ czynnik finansowy – sezonowe warzywa są zawsze tańsze niż kilogram mięcha 😉 Między innymi z tego powodu przez trzy – cztery dni każdego tygodnia staramy się jeść dania wegetariańskie.

Nie planujemy rezygnować z diety „mięsariańskiej”, mięsko to dla nas taki comfort food, a Małż i Człowiek Wyżerka darzą ogromnym uczuciem kotlety mielone. Lubimy jednak pokombinować z zieleniną. Przyszła zatem pora, by podzielić się przepisem na kotlety z cukinii i cheddara. Zamiast cheddara można użyć innego wyrazistego w smaku sera. Te kotlety świetnie smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno.

kotlety z cukinii z cheddarem 01-1024

Składniki (około 16 sztuk):

  • 3 młode cukinie (razem nie mniej niż 1 kg)
  • 1 szklanka bułki tartej (ok. 170 g)
  • 4 jajka
  • 200 g startego na drobnej tarce cheddara
  • przyprawy: zioła prowansalskie, sól, pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia

Cukinię zetrzyj na tarce o dużych oczkach, lekko osól, przełóż na sito i zostaw na 30 minut, żeby puściła wodę. Po tym czasie odciśnij ją jak najdokładniej.

W misce umieść odciśniętą cukinię, bułkę tartą, starty cheddar oraz jajka. Wsyp łyżeczkę ziół prowansalskich i dopraw do smaku solą oraz pieprzem. Z solą uważaj, ponieważ ser sam w sobie jest dość słony. Starannie wymieszaj.

Uformuj 16 kotletów. Smaż je na z obu stron na rumiano (po około 3 minuty na średnim ogniu).

kotlety z cukinii z cheddarem 02-1024

Pin It

Bliny pszenno-gryczane

Jeśli planujecie kameralnego i eleganckiego sylwestra w doborowym towarzystwie, rzekłabym nawet, że takiego „ęą”, to moim zdaniem bliny będą idealną propozycją na przystawkę.

Bliny to kultowe danie. Postanowiłam się zmierzyć z legendą i zrobić je po raz pierwszy. Ciężko było wybrać sposób wykonania, bo wariacji jest od groma. Są nawet takie, które nie zawierają mąki gryczanej. Takie przepisy przypominają mi recepturę na np. wegetariański smalec – pewne składniki są obowiązkowe i już! 😉 Przepis wynalazłam w końcu w książce, która jest rówieśniczką mojego Małża, „Potrawy z różnych stron świata” Macieja E. Halbańskiego.

Bliny najlepiej smakują na słono. Chyba pierwszym skojarzeniem jest dodatek kawioru i kieliszek lodowatej wódki. Placki te są pyszne również z kwaśną śmietaną, wędzonym łososiem, śledziem w różnych odsłonach. Najważniejsze jest to, żeby podawać je świeżutkie i jeszcze ciepłe, czyli trzeba się poświęcić i smażyć je tuż przed podaniem.

Słoiczek całkiem przyzwoitego kawioru, którego się przecież nie je łyżkami, kosztuje tyle, co kilka dużych paczek chipsów popularnej marki. Wyobraźcie sobie zatem, że macie do wyboru dwie imprezy – jedną z wódzią i chipsami, drugą z blinami i kawiorem (z alkoholem również). Dla mnie wybór jest prosty 😉
bliny
Składniki (dla 3-4 osób):

  • 185 g mąki pszennej (t650)
  • 130 g mąki gryczanej
  • 10 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 duże jajko
  • 30 g masła
  • 250 ml mleka
  • 250 ml letniej wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • olej do smażenia

Do podania:

  • kawior
  • wędzony łosoś
  • kwaśna śmietana
  • koperek

Do sporego naczynia wlej ćwierć litra letniej wody, wsyp cukier, wkrusz świeże drożdże, dodaj przesianą pszenną mąkę i dokładnie wymieszaj. Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce, aby tak przygotowany zaczyn ruszył. U mnie to zajęło jakieś dwadzieścia minut.

W międzyczasie w rondelku rozpuść masło i wlej do niego mleko. Podgrzewaj, aż mieszanina będzie letnia.

Podrośnięty zaczyn zamieszaj, aby opadł, wlej zawartość rondelka oraz żółtko (białko odłóż do lodówki), wsyp sól i mąkę gryczaną. Dobrze wymieszaj ciasto i postaw w ciepłym miejscu, aby wyrosło. Podczas rośnięcia trzeba je dwa razy zamieszać, aby opadło (cały proces zajmuje to około 2 godziny).  Gdy tak się stanie, wmieszaj w masę ubitą na sztywno pianę z jednego białka. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Smaż niewielkie porcje ciasta (1-2 łyżki na placek) na porządnie rozgrzanej patelni, dość obficie wysmarowanej tłuszczem (u mnie olej rzepakowy). Placuszki przewracaj, kiedy zauważysz, że ich brzegi robią się wyraźnie rumiane. Odsączaj z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku i układaj w naczyniu żaroodpornym albo garnku rzymskim (naczynie trzymaj w lekko nagrzanym piekarniku i przykrywaj pokrywką albo folią, aby placuszki nie obsychały).

Podawaj ciepłe z wybranymi dodatkami.
blinyblinyblinybliny

Pin It

Drożdżowe racuchy z jabłkami i rodzynkami

Racuchy to dla wielu osób smak dzieciństwa – dla mnie też 😉 Uwielbiam te klasyczne z jabłkami i z dodatkiem cynamonu – smakują trochę jak szarlotka, trochę jak pączki (z tymi ostatnimi pewnie mogą rywalizować, jeśli chodzi o kaloryczność). Można do racuchów dodawać także inne owoce, byle niezbyt soczyste.

Wbrew pozorom racuchy nie są bardzo pracochłonne czy trudne. Zrobienie ich zajmuje mniej czasu niż usmażenie placków ziemniaczanych czy naleśników (wszystko też zależy od tego, ile tych naleśników mamy do usmażenia). Wykonanie ciasta jest banalne. Wystarczy zadbać o to, żeby składniki miały odpowiednią temperaturę i na pewno racuszki pięknie wyrosną.

Składniki (dla 6 osób):

  • 500 g mąki pszennej (typ 650)
  • 500 ml letniego mleka
  • 40 g świeżych drożdży
  • 3 jajka
  • 3 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 2 duże, twarde jabłka
  • 2 garście rodzynek
  • olej rzepakowy do smażenia

Mąkę przesiej do miski i postaw ją w ciepłym miejscu (np. w lekko nagrzanym piekarniku). Drożdże pokrusz do letniego mleka, dodaj cukier i łyżkę mąki. Dokładnie zamieszaj i także odstaw, aby „ruszyły”.

Rodzynki zalej niewielką ilością wrzątku, jabłka obierz ze skórki (jeśli jest twarda, ja nie obierałam), podziel na ćwiartki bądź ósemki, wytnij gniazda nasienne i pokrój na plasterki o grubości około 1 cm.

Do wygrzanej mąki wlej zaczyn, wbij jaja, dodaj sól i cynamon. Zmiksuj lub po prostu wymieszaj łyżką. Ciasto będzie dość rzadkie, ale ciągnące. Wsyp jabłka i odsączone rodzynki. Wymieszaj i odstaw na 20 minut.

Na patelni rozgrzej olej. Wykładaj ciasto za pomocą łyżki formując płaskie placki. Smaż z obu stron przez około 2 minuty na średnim ogniu. Usmażone układaj na papierowym ręczniku, żeby zebrać nadmiar tłuszczu. Podawaj posypane cukrem pudrem.

Pin It