Harce w wyszukiwarce #7 – Varia kulinaria

Harce w wyszukiwarce to najśmieszniejsze albo najdziwniejsze zapytania, które doprowadzały tzw. "jednorazówki z Google'a" do mnie. "Jednorazówki" to osoby, które szukają różnych rzeczy w dziwaczny sposób i nawet nie zwracają uwagi na to, gdzie je rzuciła wyszukiwarka. Przeważnie nie wracają do raz odwiedzonej strony.

Zachowałam oryginalną pisownię. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała. Zawsze muszę mieć ostatnie słowo 🙂

  1. kapusta nowa przepis – młoda, nowa – wsio rawno
  2. paluchy z drozdzy instant – wolałabym takie z dodatkiem mąki i innych składników. Po samych drożdżach odbija mi się
  3. bober jak ugitowac – wtf? Jak agitować bobra? Bobera? Biebera? czy może ugotować?
  4. chodnik a karmienie piersią – najlepiej usiąść sobie wygodnie, ale na chodniku też się da, przy odrobinie wprawy nawet w chodzie
  5. czy moge jesc zupe botwinowa jak karmie piersia – jak skończysz jeść, możesz nakarmić niemowlę. Albo zrobić to przed karmieniem. W trakcie jedzenia dziecko u piersi może przeszkadzać.
  6. colesław z kurczaka gessler – ja tam coleslawa robię z kapusty, jedyna dopuszczalna dla mnie surówka z mięsa to tatar
  7. co dodac do ciasta nalesnikowego zeby bylo wytrzymale – wikol albo inny klej stolarski
  8. drzem z truskawek inaczej – proszę bardzo: dżem z truskawek
  9. jak sie robi ajlaf na rosole – ajlaf? to coś z miłością i rosołem ma być (ajlafju)? kombinuj, ale nie idź tą drogą co w „American pie”
  10. konfitury z kartoflanka – nie muszę Cię widzieć, żeby wiedzieć, że jesteś w ciąży
  11. podudzia marnowane w kefirze – jak tak leżą i leżą, to faktycznie się marnują
  12. robaki w zakwasie z buraków – o Bożenko, kiedy ostatnio sprzątałeś/łaś w kuchni?
  13. ładne i dobre ciasta – kiedyś to się szukało ładnych i dobrych kobiet
Pin It

Amnesty International, UNICEF i inni – nie dobijajcie się, już więcej Wam nie otworzę

Dwa lata temu do szewskiej pasji doprowadził mnie chłopaczek z Amnesty International, który zapukał do moich drzwi w towarzystwie pary, którą szkolił. Rozochocony chęcią zaimponowania i pokazania im, jaki to z niego maczo-men, od razu, jak tylko otworzyłam, władował się do mieszkania i zaczął stosować szeroki wachlarz socjotechnicznych sztuczek, które miały mnie ogłuszyć i uczynić potulną.

Aby nie dać mi chwili do namysłu i jednocześnie nawiązać ze mną swoisty rodzaj więzi, wplótł do swojej ideologicznej papki osobiste pytania oraz wynurzenia o sobie. I w tym momencie już całkiem przestało mi się to spotkanie podobać, ale skoro powiedziałam A, to czułam się zobowiązana powiedzieć B. Wybrałam zatem kampanię, którą „chciałabym” wspierać. Wypełniliśmy druczek, a później, aby potwierdzić, musieliśmy wykonać wspólnie telefon na ichnią infolinię. Finisz tej wizyty, muszę jednak przyznać, rozbawił mnie do łez. Po wszystkim Młody zapytał, czy może skorzystać z toalety i zostawił mnie z niemą parą obserwatorów. Zapadła niezręczna cisza przerwana dobiegającymi z toalety odgłosami imponującego strumienia.

Chwilę później, nie umywszy rąk, rekin z Amnesty dotarł do zaprzyjaźnionej sąsiadki i wtedy to narodził się we mnie potężny wkurw. Młody bowiem, aby przekonać ją do rozmowy, powołał się na mnie, a do tego później zaczął opowiadać np. o tym, że to mieszkanie to wynajmuję, a panel w telefonie mam taki a nie inny.  Od razu zadzwoniłam na infolinię, złożyłam skargę i wycofałam deklarację.

Kilka dni temu w moich drzwiach ukazał się chłopak z UNICEF-u. Do tej pory udawało mi się unikać takich spotkań, bo cichcem spoglądałam przez wizjer, a potem udawałam, że mnie nie ma. Teraz jednak potknęłam się o kota i zahaczyłam dłonią o klucze w drzwiach. Gdy się wahałam, czy głupio udawać nieobecność, czy te drzwi otworzyć, zaczął wołać „dzień dobry, dzień dobry” i już nie miałam wyjścia.

Pozwoliłam mu wyklepać formułkę, a potem w przypływie asertywności wyjaśniłam mu w punktach, dlaczego nie jestem zainteresowana takimi wizytami. Temat mojej niechęci wobec takich wolontariuszy postanowiłam rozwinąć tu, na blogu. Czytaj dalej Amnesty International, UNICEF i inni – nie dobijajcie się, już więcej Wam nie otworzę

Pin It

Jak się robi prawdziwą mąkę? Nie wiesz? No to biegiem do młyna!

Jak wyobrażasz sobie młyn? Pewnie jako pękaty, przypominający stożek budynek z obowiązkowym wiatrakiem ewentualnie z potężnym kołem wodnym przy któreś ze ścian.

1b-1024

W zeszłym roku postanowiłam pokazać Człowiekowi Wyżerce i Pannie Grymaśnej jak wygląda produkcja mąki i młyn z prawdziwego zdarzenia. Wzięliśmy udział w I Dniu Otwartym Młyna Skokowa.

1a-1024

Tak, ten imponujący przedwojenny budynek to właśnie Młyn w Skokowej. Nie ma wiatraka, nie ma koła, ale za to napędza go pasja i szacunek do tradycji. Izabela i Grzegorz Sznajderowie są doskonałym przykładem na to, że da się z powodzeniem wykorzystywać stare technologie produkcji żywności i oferować towar o niebo lepszy niż ten, który znajduje się w masowej sprzedaży.

21-1024

Ta mąka pachnie i smakuje ziarnem. Nie jest wyjałowiona i wybielona, nie ma w niej antyzbrylaczy i innych dodatków, których świadomie nie chcielibyśmy jeść.

2-1024

W trakcie dnia pokazowego Izabela Sznajder pokazała, że pieczenie chleba jest tak proste, że każdy, przy odrobinie dobrych chęci, jest w stanie temu zadaniu podołać.

3-1024

Do tego na pamiątkę chętni mogli zabrać zakwas żytni. Aż chciałoby się napisać na „wieczną pamiątkę”, bo odpowiednio pielęgnowany zakwas jest praktycznie nieśmiertelny 😉

4-1024

Przepis na łatwy chleb „dla blondynki”, który cieszył się ogromnym powodzeniem na degustacji, można znaleźć na fanpage’u Młyna, wystarczy kliknąć tu – klik.

5b-1024

Mieliśmy możliwość zwiedzić młyn od piwnicy aż po sam szczyt, wszystkiego dotknąć, powąchać, obejrzeć. Jak widać na załączonym obrazku, dzieci nie trzeba było specjalnie namawiać do tego, żeby dokładnie zapoznawały się z eksponatami, wszystko je ciekawiło. Dlatego mając ze sobą maluchy, trzeba mieć oczy dookoła głowy.

6-1024

Grzegorz Sznajder oprowadził po młynie kilka grup zwiedzających, każdej szczegółowo opowiedział o całym procesie mielenia. Wyjaśnił, jak powstają poszczególne typy mąki i czym różnią się między sobą. Wiele osób nie było świadomych, jak dużo substancji dodatkowo dodaje się do „supermarketowej” mąki, aby przedłużyć jej świeżość, poprawić właściwości wypiekowe, czy chociażby kolor (tak, tak, niektóre młyny wybielają mąkę). Młyn Skokowa sprzedaje czystą mąkę bez pogarszaczy.

7-1024

8-1024

W taki sposób napełnia się worki z mąką różnych typów.

9-1024

9a-1024

9b-1024

Zboże, które przyjeżdża do młyna jest pełne rozmaitych zanieczyszczeń, których trzeba się pozbyć. Na przyczepie lub w workach ze zbożem można znaleźć różności: śrubki, stare monety, różnego kalibru kamyczki, kawałki słomy, nasiona innych roślin, piasek… To, co pojawia się w takich transportach, widać w ponumerowanych szklanych pojemniczkach.

10-1024

Zboże przechodzi zatem przez szereg różnych urządzeń, które po kolei oczyszczają je z tych zanieczyszczeń. Zasada ich działania jest prosta i wykorzystuje np. różnice w ciężarze między ziarnem a słomkami (te lżejsze zanieczyszczenia można po prostu wydmuchać) lub różnice w średnicy (zboże przeleci przez sito, zanieczyszczenia pozostaną na nim). Kawałki metalu są wyłapywane za pomocą wielkiego magnesu.

10a-1024

10b-1024

Na poniższych zdjęciach widać, że do każdego z worków wpada określony rodzaj zanieczyszczeń.

10c-1024

10d-1024

Wspominałam już na samym początku, że młyn nie jest napędzany wiatrem ani wodą. Sercem młyna jest ogromny silnik, który za pomocą wielu taśm, przekładni i kół napędza rozmaite urządzenia. Jest to stara technologia, która pamięta jeszcze Niemca, ale nadal się sprawdza.

14-1024

15-1024

16-1024

11-1024

12b-1024

12a-1024

13-1024

19-1024

Na koniec wycieczki, po zdobyciu zakwasu i cennej wiedzy, każdy mógł zakupić solidny zapas uczciwie przygotowanej mąki i w domu cieszyć się smakiem tradycyjnego wyrobu. To naprawdę jest różnica.

20-1024

W tym roku zapowiada się powtórka z rozrywki. Jeśli nie macie pomysłu na spędzenie słonecznej soboty, to z całego serca polecam wycieczkę na II Dzień Otwarty Młyna Skokowa!

Pin It

Harce w wyszukiwarce #6 – „Matki karmiące”

Harce w wyszukiwarce, to najśmieszniejsze albo najdziwniejsze zapytania, które doprowadzały tzw. "jednorazówki z Google'a" do mnie. "Jednorazówki" to osoby, które szukają różnych rzeczy w dziwaczny sposób i nawet nie zwracają uwagi na to, gdzie je rzuciła wyszukiwarka. Przeważnie nie wracają do raz odwiedzonej strony.

Zachowałam oryginalną pisownię. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała. Zawsze muszę mieć ostatnie słowo 🙂

Po reaktywacji „Harców…” zamieniłam nieco formułę, dzieląc je na sekcje tematyczne. Poprzednio było o rybnych zapaszkach, teraz przyszła pora na matki tudzież kobiety karmiące. Karmiące piersią ma się rozumieć. Bo nic tak nie wyzwala w niewiastach pędu do poszerzania wiedzy i przywiązania do doktora Google jak macierzyństwo. A mało rzeczy budzi tyle wątpliwości, co dieta białogłowy z oseskiem.

Urzekła mnie pewna regularność zapytań z formie: „… (wstaw dowolne) a karmienie piersią”, ponieważ przypominają mi motyw /syndrom „słonia a sprawy polskiej”. Syndrom ten polega na poszukiwaniu na siłę pewnych motywów w najdrobniejszych przejawach rzeczywistości. A wiele matek, niczym Macierewicz doszukujący się spisku, spędza długie godziny, przekopując tysiące stron internetowych w poszukiwaniu informacji na temat tego, czego nie powinny jeść, kiedy same robią za stołówkę.

office-625893_1920

Sama taka byłam, kiedy na świat przyszedł Człowiek Wyżerka – dlatego daję sobie prawo, żeby się dzisiaj z tego śmiać. Na szczęście trafiłam na mądrą (w moim mniemaniu) pediatrę, która powiedziała, że jeśli dziecko nie ma nietolerancji, to mama może jeść wszystko, jeśli niemowlakowi to odpowiada. Nie ma sensu się katować marchewką z ryżem przez pierwsze pół roku, jeśli nie ma ku temu wskazań.

A teraz zapraszam do lektury. Zachowałam oryginalną pisownię. Tradycją jest, że każde zapytanie muszę skomentować, bo zawsze muszę mieć ostatnie słowo.

  1. masa kajmakowa a karmienie piersią – czemu nie? Polecam spożywanie gęstej, bo rzadka może kapać na młode, szczególnie, kiedy masz małego wierciocha. Posklejane kajmakiem włoski to nic fajnego.
  2. bigos a karmienie piersią – w porządku. Jeśli boisz się wzdęć, to może być nawet zabawnie. Tak jak w przypadku kajmaku uważaj tylko, żeby nic nie spadło ssakowi na głowę.
  3. czy moge jesc chorizo karmiac piersią – jeśli dziecku nie przeszkadza, że w tym czasie przeżuwasz kiełbasę, to nie widzę przeciwwskazań. Zważ tylko na to, że pikantne chorizo może pobrudzić papryką palce, a o podrażnienie nie jest wtedy trudno
     oiifnQh
  4. czy kovieta karmiaca piersia moze jesc kotlety mialone – Może. Jeśli ma na to czas.
  5. czy karmiaca piersia moze jesc rogala z masa makowa – ktoś tu chyba fantazjuje o opiatach… Dzwonię do MOPS-u!
  6. jak zrobic brokula dla matki karmiącej – tak samo jak dla dziecka, taty, szwagierki czy teściowej (pod warunkiem, że lubimy teściową). Różnica jest tylko jedna – matka karmiąca bardzo się ucieszy, jeśli pozwoli się jej go zjeść, póki jest ciepły.
  7. jak zrobić domowy dressing do sałaty gdy karmi się piersią – najpierw skończ karmić i odłóż dziecko w bezpieczne miejsce. Gdy masz zajęte ręce i dziecko u piersi nawet z najlepszym sprzętem kuchennym możesz nie ogarnąć dressingu.
  8. kluchy ziemniaczane z twarogiem a karmienie piersią/karmienie piersią a faszerowane warzywa – znowu mój ukochany motyw „słoń a sprawa polska” 😉
  9. kobieta karmiaca szpinak ricotta – to brzmi jak wizja szalonego artysty, który naoglądał się „American Beauty” i ma zamiar odtworzyć kultową scenę z wykorzystaniem szpinaku, ricotty a w centrum umieści matkę

american-beauty1

Pin It

Harce w wyszukiwarce #5 – „Rybne zapaszki”

Harce w wyszukiwarce, to najśmieszniejsze albo najdziwniejsze zapytania, które doprowadzały tzw. "jednorazówki z Google'a" do mnie. "Jednorazówki" to osoby, które szukają różnych rzeczy w dziwaczny sposób i nawet nie zwracają uwagi na to, gdzie je rzuciła wyszukiwarka. Przeważnie nie wracają do raz odwiedzonej strony.

Zachowałam oryginalną pisownię. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała. Zawsze muszę mieć ostatnie słowo 🙂

Od publikacji poprzednich „Harców…” minął rok – sama nie wiem, jak to się stało. Potrzebowałam chwili, żeby się pozbierać po kilku hejterskich mailach i okazało się, że z tej chwili zrobiło się ponad 12 miesięcy. Ale wróciłam. Zmieniam nieco formułę, bo po przejrzeniu prawie 20 tysięcy fraz zauważyłam, że dość wyraźnie dzielą się one na kategorie. Zacznę zatem od ryb i problemów, jakie stwarzają ich aromaty.

Zachowałam oryginalną pisownię. Tradycją jest, że każde zapytanie muszę skomentować, bo zawsze muszę mieć ostatnie słowo.

  1. czy ryby z biedronki są wypatroszone – nie dość, że są wypatroszone, to nawet bywają i wyfiletowane. Jak niemal każde inne niegdysiejsze żyjątko będące tam w sprzedaży (za wyjątkiem szprotek, ma się rozumieć).
  2. co zrobic aby ryby nie smierdzialy i nie smakowaly mulem – zawsze mnie zastanawia, skąd ludzie wiedzą, jak smakuje muł. Ja tam nigdy nie próbowałam i nie znam nikogo, kto kosztował
  3. co zrobic zeby karp nie ciagnal mułem – trudno przekonać karpia, żeby zostawił tego muła w spokoju i nie ciągnął
  4. co zrobić żeby karp nie śmierdział bagnem/błotem – w ciekawych miejscach hoduje się te ryby
  5. co zrobić żeby ryba nie śmierdziała – zjeść ją przed terminem przydatności do spożycia?
  6. co zrobić z żywym karpiem – ukatrupić i zjeść lub wypuścić i pochwalić się szlachetnym gestem na fejsbuku w ramach akcji „Ocal karpia”
  7. mam zywego karpia smierdzi mulem jak przyprawic go na wigilie – jak każdy dobry Polak wymocz go w wannie co najmniej przez tydzień. I nie bądź zwyrodnialcem, nie przyprawiaj go na żywca.
  8. co zrobić dzisiaj z karpiem – To miło, że chcesz się integrować. Zapytaj – co karp lubi robić? na co ma ochotę? Może chciałby pójść do kina, do parku na spacer nad staw…
  9. mam pstraga i co dalej – podaj dalej. Zrób rybną sztafetę.
  10. co zrobić z zapachem karpia – zabutelkować i delektować się. Wskazówki znajdziesz w „Pachnidle. Historii pewnego mordercy” Patricka Süskinda
  11. co zrobić żeby matijasy nie śmierdziay – a) zjeść, zanim się przeterminują; b) obłożyć kwiatami – jadalne kwiaty są teraz bardzo trendy i cool
  12. czym zalać karpia żeby nie śmierdział mułem/w czym moczyć karpia żeby nie śmierdział – wybierz ulubione perfumy, ewentualnie zalejcie się razem jakimś aromatycznym trunkiem
  13. czy sledz to przeciwutleniacz – tak, ale tylko pod warunkiem, że stosowany zewnętrznie, np. w formie maseczki lub jako wypełniacz zmarszczek albo krem na dzień

rybny

Pin It