Ekspresłówka #26 Wpływ nóg na charakter

Panna Grymaśna, mimo że jest zawodniczką wagi lekkiej – rzekłabym nawet, że muszej – ma dość ciężki charakter. Potrafi nas rozłożyć na łopatki i znokautować bez używania rąk.

Niedawno dodałam dwa do dwóch i odkryłam sekret dość częstego niezadowolenia naszej trzyletniej córy. Kiedy ubierałyśmy się do przedszkola, zwróciła się do mnie zaskakująco słodkim głosikiem:
– Mamo, pomóż mi założyć butki, bo mam dwie lewe nogi.

I nagle wszystko stało się jasne! To jaką nogą ma rano wstać, jak nie lewą?
Jedyna nadzieja w gimnastyce korekcyjnej! A póki co to nie zastanawiajcie się, gdzie wcięło w obuwniczych wszystkie lewe buty.

Pin It

Ekspresłówka #25 Wieczorna niemożność

Trzyletnia Panna Grymaśna wciąż wierzy w magiczną moc pocałunku, który uzdrawia i przyspiesza gojenie. Któregoś wieczoru nie mogła zasnąć. Długo kręciła się w łóżku, stękała i kwękała. Przychodziłam do niej co pięć minut, żeby poprawić kołderkę i przypomnieć, że pora spać. W końcu się przyznała:
– Boli mnie brzuszek. – I od razu znalazła rozwiązanie. – Muszę go pocałować!
Zerwała się z łóżka, podjęła kilka energicznych prób zgięcia się w pół, po czym zrezygnowana stwierdziła:
– Mam za krótką szyję i za małą głowę, żeby się wyleczyć.

nocna niemoznosc
fot. pixabay.com
Pin It

Ekspresłówka #24 Wegetariański hit

Krzątam się w kuchni. Na pole bitwy wkracza Małż i zagaduje nieśmiało, patrząc na pokaźną stertę warzyw na kuchennym blacie:
– Jeśli robisz coś wegetariańskiego na obiad, to mogłabyś do tego usmażyć np. jakiegoś schabowego. Wiesz, chodzi mi o to, że podałabyś to danie wegetariańskie, a obok tego kawał mięcha – to byłoby wtedy niczym ziemniaki i surówka. Mówię ci, to będzie hit na blogu! Wegetarianie nawet nie wiedzą, jak bardzo tego potrzebują!

#czołowymięsarianin
#głosprawdziwegomężczyzny
#potrzebyCzytelnicze

 paprika-1777070_1920
Pin It

Ekspresłówka #23 Motor postępu

Listopad to miesiąc, w którym uwalniają się we mnie niewykorzystane do tej pory pokłady marudzenia. Dzisiaj znowu wstałam lewą nogą i przypominało mi to pewną rozmowę, którą odbyłam z  Małżem w sierpniu. Uporaliśmy się wtedy z małym remoncikiem kuchni, wspólnie odświeżyliśmy resztę mieszkania, bo taki miałam pomysł na aktywny urlop. Kiedy szykowaliśmy się do wyjazdu na wieś, zmęczona ciągłym wydawaniem poleceń i koordynowaniem działań, zaczęłam jojczyć:

– Ech… ja już mam dość! Czasem się czuję, jakbym była w tym domu jedynym organem decyzyjnym! No nic, dosłownie nic, się nie stanie, jeśli nie powiem, że tak ma być! O wszystkim muszę myśleć! Gdyby nie ja, to nie zauważylibyście, że trzeba ugotować, posprzątać i poprać! – załamałam rączęta (przyznaję, wykazuję pewną skłonność do przesady).
Bo tylko tobie to przeszkadza – zripostował Małż.

Wychodzi na to, że kobiece marudzenie jest motorem postępu i bez nas mężczyźni nadal siedzieliby w brudnych gaciach w swoich ciemnych jaskiniach.

retro-1291608_1920

Pin It

Ekspresłówka #22 Wódka

Odprowadziłam z Człowiekiem Wyżerką (4¾ r.) Pannę Grymaśną do żłobka. W drodze powrotnej poszliśmy na zakupy. Na kolację zaplanowałam małże, więc po skompletowaniu prawie wszystkich składników obwieściłam nieco znudzonemu Dziedzicowi:
– No, to jeszcze kupimy wino i możemy iść.
– Mamo, lepiej kup wódkę!
Zignorowałam tę uwagę.
– Wóóódkę kuuuup! – zaczął wołać.
– Dziecko, cicho! Nie krzycz. Po co mi wódka? – zapytałam w popłochu. Zaraz ktoś się nami zainteresuje i potem będzie gadać, że pięćset plusa przepijamy.
– Będziesz miała do picia.

Nikt tak dobrze z człowieka „patologa” nie zrobi, jak jego własne dziecko.

 

Pin It