Kotlety z dorsza

Mężczyźni lubią organizować sobie rozmaite rozrywki pod przykrywką sprawiania przyjemności swoim kobietom, tudzież zapewniania korzyści gospodarstwu domowemu. Do jednych z tego typu atrakcji należą męskie wyprawy nad Bałtyk, by na jachtach łowić dorsze (na wędkę). Oczywiście wygląda to w taki sposób, że w przededniu połowu wędkarze obmyślają strategię przy suto zakrapianej „kolacji”. Z rana z ciężką głową i żołądkiem wyruszają na łowy. Miło spędzają czas na łodzi, tocząc dyskusje na światowym poziomie i przechylając się od czasu do czasu za burtę, by zrzucić nieco „zanęty”.

Z takich rejsów wędkarskich mężowie wracają z poczuciem spełnionej misji wyżywienia rodziny i lodówką turystyczną pełną wyfiletowanych dorszy, które rozmiarami nijak się mają do pięknych płatów ze sklepów rybnych. Te cienkie filety najlepiej nadają się do zmielenia i przerobienia na kotlety. Faceci jednakże są bardzo dumni ze swoich zdobyczy i uważają, że kobieta powinna się cieszyć, że ma w domu taaakiego myśliwego.

Kotlety z dorsza, z dodatkiem natki pietruszki i kremówki są soczyste i bardzo smaczne. Jeśli sparuje się je z surówką z kiszonej kapusty i tłuczonymi ziemniakami, można poczuć klimat nadmorskiej smażalni, ale w o wiele lepszym wydaniu.

kotlety z dorsza 03-1024

Składniki (około 10 kotletów):

  • 500 g filetów z dorsza
  • 1 jajko
  • pół sporego pęczka natki pietruszki
  • 2 łyżki śmietany kremówki
  • 2-3 łyżki bułki tartej
  • przyprawy: sól morska, pieprz

dodatkowo:

  • bułka tarta do panierowania
  • olej rzepakowy lub masło klarowane do smażenia

Filety opłucz, osusz papierowym ręcznikiem i zdejmij z nich skórę. Tak przygotowaną rybę pokrój na mniejsze kawałki i zmiel razem z natką pietruszki.

Do miski z mielonym mięsem wbij jajko, wlej kremówkę i wsyp bułkę tartą. Dopraw wg uznania solą i pieprzem. Odstaw na 15 minut, aby bułka wchłonęła wilgoć, następnie uformuj zgrabne kotlety, obtocz je w bułce tartej i smaż na rumiano z obu stron na maśle klarowanym albo oleju rzepakowym.

kotlety z dorsza 01a-1024kotlety z dorsza 04-1024

Pączki pieczone

Na samym początku pozbawię Cię wszelkich złudzeń – to nie jest dietetyczna wersja. W pieczeniu pączków nie tyle chodzi o zmniejszenie kaloryczności, ile o uniknięcie dość kłopotliwego i niezbyt przyjemnie pachnącego smażenia. Zwolennicy tradycyjnego smażenia pączków na smalcu wiedzą, o co chodzi. Wieprzowy aromacik topiącego się smalcu, który roznosi się po kuchni do najprzyjemniejszych nie należy, ale na szczęście dla większości zjadaczy nie jest wyczuwalny w pączkach. Później też pozostaje problem, co zrobić z tym tłuszczem pozostałym po smażeniu – wylać w rury to najcięższy grzech, bo ekologiczny… Ja swój zlewałam do plastikowych butelek i wyrzucałam do śmieci.

Pączki zrobiłam z gotową masą kajmakową, ale jako nadzienie można wykorzystać tradycyjną konfiturę różaną albo inne ulubione pączkowe „wsady”. Surowe ciasto jest na tyle tłuste, że nie przykleja się do stolnicy i nie trzeba go podsypywać mąką, dobrze się wałkuje i skleja wokół nadzienia. Niestety, nie ma co się łudzić, że pieczone pączki są mniej kaloryczne od tych smażonych w głębokim tłuszczu. Aby ciasto było delikatne i lekkie jak puch, dodałam dużo żółtek (co jest znakiem firmowym każdych pączków) i więcej masła niż zazwyczaj dodaję do wypieków drożdżowych.

W ramach eksperymentu jednego pączka ugotowałam na parze – wyszedł smaczny, ale blady jak zimowy tyłek, czyli średnio porywający wizualnie. Konsystencję jednak miał bardzo zadowalającą.

paczki pieczone 01-1024

Składniki (16 sztuk):

  • 400 g mąki tortowej
  • 16 g drożdży instant (2 torebki albo 50 g świeżych)
  • 125 ml mleka 3,2%
  • 150 g miękkiego masła
  • 50 g cukru
  • 1 całe jajko
  • 3 żółtka
  • 1/2 łyżeczki soli

dodatkowo:

  • do nadziania: około 200 g masy kajmakowej (albo gęstego dżemu lub konfitury)
  • 1 jajko rozbełtane z łyżką mleka do posmarowania pączków
  • lukier z 1 szklanki cukru pudru, 1 łyżki soku z cytryny i odrobiny gorącej wody

Do miski przesiej mąkę, wsyp drożdże, sól i cukier.

W rondelku podgrzej mleko do temperatury nieco wyższej niż temperatura ciała (włóż palec do mleka, ma być wyczuwalnie ciepłe, ale nie gorące), dodaj pokrojone w kostkę masło.

Do miski z mąką wbij jajko, dodaj żółtka i wlej mleko z masłem. Wyrabiaj ręcznie przez około 10 minut (robotem nieco krócej), aż uzyskasz jednolite ciasto, które z łatwością odchodzi od miski i od ręki. Miskę z ciastem przykryj folią i odstaw na około godzinę, by podwoiło objętość.

Wyrośnięte ciasto raz jeszcze wyrób i rozwałkuj na grubość około 1 centymetra.

Wykrawaj kółka (moje miały średnicę 8 cm) i na środku każdego połóż łyżeczkę nadzienia. Zbierz brzegi każdego okręgu, zlep je i utocz zgrabną kulkę.

jak formowac

Sklejone pączki układaj łączeniem do dołu na papierowych papilotkach. Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut – do napuszenia.

Podrośnięte pączki posmaruj rozmąconym jajkiem z mlekiem i piecz w 180ºC przez około 12 minut (powinny się ładnie zezłocić).

Jeszcze ciepłe wyłóż na kratkę i polukruj.

paczki pieczone 02-1024paczki pieczone 03-1024paczki pieczone 04-1024paczki pieczone 05-1024

Zupa z kapusty włoskiej

Trochę mi szkoda, że tegoroczna, wrocławska zima jest tak łagodna. Człowiek Wyżerka nie zdążył zbudować własnego bałwana, bo na naszym podwórku śnieg, który pojawił się przed świętami tylko raz, od razu został zgarnięty przez starsze, szybsze dzieciaki. Dziedzic mój mógł sobie za to poobserwować przez okno balkonowe pięknego, podręcznikowego bałwana z cylindrem z zielonego wiaderka.

Niestety na drugi dzień okazało się, że plusowe temperatury dokonały dekapitacji i na ramionach bałwan miał kapelusz z wiaderka a nie głowę. Trzeciego dnia została z niego tylko bezkształtna kupka brudnego śniegu. I tyle było tej zimy, koniec śniegowego pejzażu.

Pocieszające jest jednak, że wiele mam nic sobie nie robiło z jesiennej pogody i, dbając o wizerunek adekwatny do pory roku a nie wskaźnika  temperatur, wciskało dzieciątka swe w wywalczone na lidlowskich promocjach kombinezony zimowe. I widok się zgadzał – czerwone policzki jakby mrozem wyszczypane, dzieć w czapce uszance, poubierany na cebulkę i w cieplutkim zimowym wdzianku. A obok mama w szykownym, lekkim płaszczyku, która ze zbolałą miną pyta: jak pani to robi, że córeczka taka grzeczna na spacerze? Teraz na szczęście temperatury oscylują wokół zera, więc dzieci będą grzeczniejsze, przestaną omdlewać i awanturować się z gorąca.

Pozostając w temacie – gdybym miała wymienić pięć moich ulubionych, zimowych zup, to byłyby to: fasolowa z cheddarem, kapuśniak z kiszonej kapusty, ogórkowa oraz krem z pieczarek i aromatyczna, zawiesista zupa z kapusty włoskiej z dodatkiem wędzonki, na którą przepis podaję poniżej.

zupa z kapusty wloskiej 03-1024

Składniki (6 porcji):

  • 1,5 l bulionu (rosołu)
  • 500 g kapusty włoskiej
  • 200 g wędzonego podgardla albo wędzonego boczku
  • 1 mała cebula
  • 2-3 średnie ziemniaki
  • przyprawy: pół łyżeczki kuminu, pół łyżeczki ziaren kolendry, sól morska i czarny pieprz

Bulion zagotuj.

Kapustę obierz z brzydszych, wierzchnich liści i poszatkuj.

Boczek albo podgardle pokrój w drobną kostkę i podsmażaj na dużej patelni, aż wytopi się tłuszcz. Jeśli nie boczek jest mało tłusty, to wlej na patelnię trochę oleju rzepakowego. Dodaj posiekaną cebulę i smaż, aż się stanie szklista.

Na patelnię z boczkiem i cebulą wrzuć kapustę, przemieszaj i dodaj rozgniecione w moździerzu ziarna kolendry oraz kumin. Duś pod przykryciem przez około 10 minut.

Po tym czasie przełóż kapustę do garnka z bulionem i dodaj pokrojone w kostkę ziemniaki. Gdy będą miękkie, dopraw zupę do smaku solą i pieprzem.

zupa z kapusty wloskiej 04-1024zupa z kapusty wloskiej 02-1024

Ekspresłówka #2 Oliwki

W połowie stycznia Człowiek Wyżerka spędził tydzień w szpitalu. Zanim jedna z Babć ruszyła z pomocą, mieliśmy z Małżem układ, że w dzień ja jestem na oddziale, a on z 15-miesięczną Panną Grymaśną pracuje w domu. Pod wieczór przywoził Młodą do szpitala, jedliśmy wspólnie naszykowaną wcześniej kolację i wracałyśmy we dwie do mieszkania, by po nocach gotować obiady na następne dni (jedzenie serwowane na oddziałach dziecięcych nie odbiegało wcale od stereotypowych wyobrażeń).

Któregoś dnia Małż zapytany o to, jak im minął dzień, odpowiedział, że kiedy dzwonił do klientów, dokarmiał Dzidzię zielonymi oliwkami, bo tylko wtedy nie wrzeszczała, tylko grzecznie sobie chodziła i przeżuwała w milczeniu.
– To ile ona tych oliwek zjadła? – zapytałam zaniepokojona, rozpinając Młodej kozaczki.
– No, z 15 to tak spokojnie – odpowiedział dumny Tato.
I w tym momencie ze zdjętego bucika wysypały się pogniecione oliwki a oczom naszym ukazała się mokra stópka. Spojrzenia innych mam obecnych na sali były pełne rozumiejącego rozbawienia.

oliwki

 

Cytrynowe śledzie z rozmarynem

Ludzie mają różne postanowienia noworoczne. Obiecują sobie, że rzucą palenie, zostaną wegetarianami albo nimi nie zostaną, schudną x kilogramów, nie będą przeklinać, przeczytają 52 książki, dostaną awans i będą zarabiać miliony, staną się lepszymi ludźmi, będą więcej czasu spędzać z dziećmi i oglądać mniej telewizji. Początek roku obfituje w takie i inne tego typu ambitne założenia, o których w połowie stycznia nie chce się już pamiętać.

Jednym z moich postanowień noworocznych było, że będę częściej jadać śledzie. Żeby było trudniej, zdecydowałam, że będę unikać kupowania gotowych, już przyprawionych filetów, tylko będę je przyrządzać sama i eksperymentować z nowymi smakami. Na pierwszy ogień poszło połączenie śledzia z cytrynami, których miałam dość sporo po zakupach w InCampagna.

Słonawe śledzie, kwaśna cytryna przełamana odrobiną słodyczy pochodzącej z miodu i dodatek pachnącego lasem rozmarynu to smaczne, ale dość wytrawne połączenie. Idealne dla tych, którym już znudził się nieśmiertelny słodko-octowy śledź z cebulą.

cytrynowe sledzie z rozmarynem 01a-1024

Składniki (na słoik 900 ml):

  • 500 g solonych filetów śledziowych (matiasów)
  • 1 cytryna obrana ze skórki (najlepiej ekologiczna)
  • sok z 1 cytryny
  • 2 gałązki rozmarynu
  • 1 łyżka płynnego miodu (np. rzepakowego)
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • czarny pieprz

Zanim zaczniesz moczyć śledzie, sprawdź, jak bardzo są słone. Jeśli bardzo – mocz przez około dobę w wodzie, zmieniając ją dwukrotnie. Jeśli mniej – mocz je kilka godzin. Może się zdarzyć, że wystarczy je tylko opłukać.

Wymoczone filety odciśnij papierowym ręcznikiem z nadmiaru wody i osusz, następnie pokrój na kawałki.

Obraną ze skórki cytrynę pokrój na cieniutkie plasterki.

Wymieszaj sok z cytryny z miodem i olejem.

Na dnie słoika ułóż kilka kawałków śledzia, oprósz lekko pieprzem i drobno posiekanym albo porwanym rozmarynem, połóż plasterek cytryny. Czynność powtarzaj do wyczerpania składników. Na koniec zalej mieszaniną oleju i soku z cytryny. W razie potrzeby dolej samego oleju, ponieważ śledzie mają być nim całkowicie przykryte.

Wstaw do lodówki na dwa dni, aby składniki się dobrze przegryzły.

cytrynowe sledzie z rozmarynem 01b-1024cytrynowe sledzie z rozmarynem 02-1024cytrynowe sledzie z rozmarynem 03-1024