Prosta zupa z kurkami. O, kurka, ale dobra!

W ostatnich tygodniach, gotując obiady, skupiałam się raczej na szybkich, treściwych daniach jednogarnkowych, które pełniły dla mnie i Małża funkcję obiadokolacji. Zupy popadły w lekką niełaskę. Zaczęłam znowu je gotować, kiedy zauważyłam, że nieco za bardzo zaokrągliłam się tu i ówdzie, przez co wyglądam, jakbym była w 5. miesiącu ciąży spożywczej. I to latem! Zgroza!

Zupy mają tę główną zaletę, że przeważnie nie mają w sobie miliarda kalorii, których nigdy nie potrafię wyliczyć, i dzięki nim zjada się znacznie mniej drugiego dania. Jakby tego było mało, to w wywarze rozpuszcza się mnóstwo dobroczynnych substancji: makro- i mikroelementów oraz witamin. No i nie do przecenienia dla zabieganych osób jest to, że zupy robi się szybko i bardzo łatwo. Najprościej mówiąc, wystarczy pokroić wszystkie składniki, zalać wodą lub bulionem i zostawić na kuchence na czas jakiś. Oczywiście, włączonej 😉

Tak jest w tym przepisie – tutaj nie potrzebujesz żadnej kostki rosołowej ani nagotowanego wcześniej, zachomikowanego bulionu. Wystarczy komplet młodej, pełnej smaku włoszczyzny i kurki, podsmażone na maśle z dodatkiem szalotki i młodego pora. A na koniec można wlać solidny chlust kremówki. Wiadomo przecież, że tłuszczyk jest nośnikiem smaku. I rozpuszczają się w nim witaminy A, D, E i K, więc to wszystko dla naszego dobra.

prosta zupa z kurkami 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Leczo z kolorowej papryki „na już i na zimę”

Leczo najlepsze jest latem. Nie ma sensu spierać się na ten temat. Ugotowane późną jesienią, zimą czy na wiosnę nie będzie miało pełnego smaku wygrzanych w słońcu pomidorów i papryk. Poza sezonem na paprykę i pomidory smak jest płaski, więc trzeba go nierzadko ratować pomidorami z puszki lub z koncentratu. Jednak to nie będzie to samo co w lipcowo-sierpniowym okresie obfitości i nie zwali się tutaj winy na zły przepis.

Lubimy leczo i mimo tego, że jesteśmy fanami kuchni sezonowej, moglibyśmy jeść je przez cały rok. Z tego względu w sezonie na świeże warzywa przygotowuję go więcej, ponieważ dobrze się mrozi albo przechowuje w słoikach po poddaniu go procesowi pasteryzacji. Gdy gotuję leczo z przeznaczeniem „na zimę”, nie dodaję wtedy kiełbasy, bo tę można dorzucić w trakcie odgrzewania potrawy.

Nadwyżki takiego leczo, przygotowanego z wielokrotności podanych w przepisie proporcji, ale bez dodatku kiełbasy i boczku, przekładam do litrowych słoików, póki jest gorące i pasteryzuję w piekarniku nastawionym na około 115 – 130°C. Słoiki zawsze wkładam do zimnego piekarnika w taki sposób, aby się ze sobą nie stykały (wstawiam na raz maksymalnie 9 sztuk). Pasteryzuję przez pół godziny od momentu osiągnięcia temperatury przez piekarnik (chłodne słoiki trzymam 15 minut dłużej) i pozostawiam w nim do wystygnięcia.

Klasyczne, węgierskie leczo przygotowuje się z trzech warzyw: z papryk, cebul i pomidorów. Warto jednak wypróbować również wersję z cukinią. Ona również nadaje się do dłuższego przechowywania.

leczo w kolorowych papryk 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Ekspresłówka #22 Wódka

Odprowadziłam z Człowiekiem Wyżerką (4¾ r.) Pannę Grymaśną do żłobka. W drodze powrotnej poszliśmy na zakupy. Na kolację zaplanowałam małże, więc po skompletowaniu prawie wszystkich składników obwieściłam nieco znudzonemu Dziedzicowi:
– No, to jeszcze kupimy wino i możemy iść.
– Mamo, lepiej kup wódkę!
Zignorowałam tę uwagę.
– Wóóódkę kuuuup! – zaczął wołać.
– Dziecko, cicho! Nie krzycz. Po co mi wódka? – zapytałam w popłochu. Zaraz ktoś się nami zainteresuje i potem będzie gadać, że pięćset plusa przepijamy.
– Będziesz miała do picia.

Nikt tak dobrze z człowieka „patologa” nie zrobi, jak jego własne dziecko.

 

Pin It

Ekspresłówka #21 Online

Małż wraca z pracy, a ja, po całym dniu spędzonym z Człowiekiem Wyżerką, pędzę z dobrymi wieściami.
– Kochanie, wpadło mi dzisiaj nowe zlecenie. Patrz, jaką masz zaradną żonę – jestem pełna entuzjazmu. – Potrafię zarabiać bez wychodzenia z domu!
– Acha – odpowiada z właściwym sobie opanowaniem. – Dodam też, że umiesz wydawać pieniądze, nie wychodząc.

Ups… i to więcej niż myśli, że wie.

Pin It

Drożdżówki z twarogiem i morelami

Człowiekowi Wyżerce te drożdżówki z waniliowym twarożkiem i lekko kwaskowatymi, pieczonymi morelami przypominały z wyglądu jajka sadzone. Zabraliśmy je ze sobą na wieczorny piknik w ostatni dzień nieznośnych upałów, które w zeszłym tygodniu pozbawiały chęci do życia tę mniej ciepłolubną część wrocławskiej populacji. 

Podejrzewam, że Człowiek Wyżerka i Panna Grymaśna działają na baterie słoneczne. W upały mają tyle energii, że króliczek z reklamy baterii mógłby im pozazdrościć. W ten wspomniany dzień z podziwu godnym entuzjazmem ganiali leniwie przez nas puszczane bańki mydlane i zbijali je paletkami do badmintona. Później harcowali na pobliskim placu zabaw, a my podobnie jak większość rodziców, tęsknie spoglądaliśmy na nieliczne, ale zajęte, ławki. Dopiero kiedy Słońce chowające się za horyzontem sprawiło, że długi cień pokrył większą część parku, zmęczeni opadli na rozłożony na trawie koc i pożarli domowe drożdżówki, popijając naprędce kupionym mlekiem prosto z kartonu.

Myślę, że ta parkowa kolacja ma szansę stać się jednym z najprzyjemniejszych „gastro wspomnień” Człowieka Wyżerki i Panny Grymaśnej.

drozdzowki z twarozkiem i morelami 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It