Młoda kapusta duszona z koperkiem

Przełom maja i czerwca to zdecydowanie mój ulubiony okres pod względem kulinarnym. Początek jesieni co roku daje z siebie wszystko, żeby wywalczyć palmę pierwszeństwa, jednak to wiosenna obfitość wszystkiego cieszy mnie najbardziej.

Każdego ranka odprowadzam Człowieka Wyżerkę do przedszkola a później z Panną Grymaśną ruszamy na zakupy. Zabawnie musimy wyglądać, gdy ona, jadąc w spacerówce, w ręku dzierży np. dorodnego pora albo naręcze rabarbaru a ja próbuję w taki sposób manewrować pojazdem, żeby nie wypadła mi z koszyka łubianka truskawek, która nie chce się jakoś ułożyć z główką młodej kapusty leżącej na młodych ziemniakach.

Gdy wpadam w nowalijkowy szał zakupowy, zapominam, że oprócz tych sprawunków będę miała jeszcze do wniesienia po schodach Młodą. Zaprawdę powiadam Ci, mój Czytelniku, gdybym postanowiła kiedyś zdobyć jakiś ośmiotysięcznik, to chyba nie miałabym większych problemów, żeby wnieść tam swój dobytek, który z pewnością nie wierci się i nie ucieka.

Młoda, duszona kapusta zagęszczona maślaną zasmażką i pachnąca koperkiem to świetny dodatek do młodych ziemniaków, ale również całkiem dobrze sprawdza się „solo” jako samodzielny lekki posiłek. Zamiast ziołowego pieprzu można użyć tradycyjnie świeżo zmielonego czarnego. I nie żałować koperku!

Młoda kapusta duszona z koperkiem 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Tagliatelle ze szparagami, groszkiem i wędzonym pstrągiem

Gdzie szparag ma swój początek, a gdzie koniec, to nie jest wcale taka jasna sprawa. Koleżanka zwierzyła mi się niedawno, że jej teściowa, kobieta starszej daty, zawsze odłamywała szparagom końcówki i je wyrzucała. Prawidłowo, nieprawdaż? Nie przepadała jednak za nimi, bo uważała je za łykowate warzywo i przygotowywała je rzadko. Przypadkiem się wydało, że pozbawiała je niewłaściwego końca – w śmieciach lądowały główki, czyli najdelikatniejsza ich część.

To bardzo wymowny przykład na to, jak ważna jest jasno skonstruowana instrukcja i jak drobne niedopowiedzenie może być brzemienne w skutki. Dlatego zawsze, opisując sposób przygotowania potrawy, staram się robić to możliwie dokładnie, a kiedy dostaję informację, że coś budzi wątpliwość, to aktualizuję tekst. Wyobrażam sobie, że po drugiej stronie monitora siedzi osoba, która ma niewielkie pojęcie o gotowaniu i szuka dobrych, sprawdzonych receptur. Stąd też na moim blogu przepisy na takie podstawy jak naleśniki, lane kluski czy kopytka.

Wiem, że czasem długi opis pod listą składników bywa zniechęcający, sprawia wrażenie, że danie jest koszmarnie trudne do zrobienia i czasochłonne. Tak może być w przypadku tego dania, a jednak zrobienie go zajmuje około 15-20 minut.

Jeśli nie przepadasz za miętą, to możesz ją zastąpić innym ziołem, np. tymiankiem. Zamiast wędzonego pstrąga możesz dodać łososia albo całkiem pominąć dodatek ryby – kremowy sos ma w sobie dużo smaków i jest bardzo sycący. Makaron również może być dowolny, ale warto wybrać taki, do którego przyklei się dużo sosu, czyli pappardelle (grubsze i szersze wstążki niż tagliatelle), świderki (fusilli), pióra (penne) czy kokardki (farfalle)…

tagliatelle ze szparagami, groszkiem i wedzonym pstragiem 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Zupa z sałaty i zielonego groszku (i o przewrotności apetytów)

Ostatnie dni spędzałam na tak intensywnej pracy redakcyjno-korektorskiej, że nie miałam czasu na gotowanie z prawdziwego zdarzenia – żywiliśmy się ziemniakami i jajkami sadzonymi czy makaronem z serem albo z jakimś pesto. Raz na kolację zamówiliśmy dwie pizze, które dojadaliśmy na śniadanie – tak byłam zarobiona, że nawet kanapek nie miałam sił smarować.

Najgorsze z tego wszystkiego było nie chroniczne niewyspanie czy balansowanie na granicy migrenowego bólu głowy po godzinach spędzonych przed monitorem komputera, tylko to, że nikomu to obniżenie poziomu kuchni nie przeszkadzało. Dzieciaki były nawet zachwycone. Nagle Panna Grymaśna wykazała się apetytem.

Moja Przyjaciółka, Wiola, słusznie kiedyś zauważyła: „Zobaczysz, Panna Grymaśna zacznie jeść, kiedy ty przestaniesz zwracać na to uwagę”. Wcześniej nie potrafiłam odpuścić, łapałam się na tym, że obsesyjnie myślę o tym, jak tu podejść tę małą Bździągwę, żeby zjadła choć odrobinę. A tu się okazało, że w tym wypadku im mniej starania, tym lepiej.

Żeby nie było, że w tym intensywnym czasie jedliśmy tylko ziemniaki, makaron i pizzę, podam przepis na pyszną, dwudziestominutową zupę.

Przepis na tę zaskakującą zupę z sałaty czekał niemal tydzień na publikację. Przypomniałam sobie o nim dzisiaj, bo w końcu znalazłam chwilę, żeby spokojnie usiąść. Znalazłam go w książce „Apetyczna panna Dahl” i jest klasycznym przykładem na to, że nie można ślepo ufać recepturom, tylko kierować się również własnym doświadczeniem i rozsądkiem. To, że coś nie wychodzi, nie zawsze jest winą tylko przepisu – mamy różnej jakości składniki i narzędzia, nie gotujemy w identycznych warunkach, co autor. W tym przypadku okazało się, że aby osiągnąć właściwą konsystencję, musiałam dolać znacznie mniej płynów niż w oryginale (a sypnęłam hojniej groszkiem). Zawsze lepiej wlać mniej, by później mieć szansę uratować zupę dolewką.

Zupę polecam, bo jest niezwykle uniwersalna – można się nią rozgrzać w deszczowy dzień i równie dobrze zjeść ją jako chłodnik w letnie upały. Jest szybka w przygotowaniu, a wykorzystując bulion warzywny, możesz uzyskać wersję wegetariańską. Jej łagodny, słodkawy smak ma szanse podbić dziecięce podniebienia.

zupa z salaty i zielonego groszku 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Sezamowe paluchy drożdżowe

Nigdy nie wiesz, co wzbudzi zachwyt u Twojego dziecka. Nigdy.

Zdarzy się, że ugotujesz jakąś wypierdzianą potrawę, a ono przejdzie obok niej obojętnie i nawet nie dziobnie jej widelcem czy łyżką. A potem upieczesz coś tak prostego, jak te drożdżowe paluchy, a dziecko rzuci Ci się w ramiona, wołając: „Dziękuję, Mamo, że zrobiłaś to!”.

Taka była reakcja Człowieka Wyżerki, nazwał je „bułki-patyki”.

Panna Grymaśna, z właściwym sobie chłodnym zainteresowaniem podeszła do nich jako do produktu spożywczego, ale z entuzjazmem wyciągała do nich rączki, żeby je porwać i rozszarpać. Dobrze, że mam odkurzacz, bo tyle sezamu na wykładzinie jeszcze nie widziałam. Wystarczyła chwila nieuwagi.

sezamowe paluchy drozdzowe 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Tapenada z czarnych oliwek z czosnkiem niedźwiedzim

Jeśli jesteś moim stałym czytelnikiem, to wiesz, że moja nieco ponad półtoraroczna Panna Grymaśna ma bardzo skuteczną metodę wyprowadzania mnie z równowagi i wpędzania w poczucie, że nie jestem matką roku.

Odmawia jedzenia. Rzuca talerzami z większym rozmachem niźli Gesslerowa. Jej „nie” jest tak stanowcze, że sama mogłabym się od niej uczyć, jak odmawiać w sposób nieznoszący sprzeciwu. Pluje tak daleko, że mogłaby dublować splunięcia kowbojów w westernach, dać jej tylko tytoniu do żucia.

O dziwo, kocha czarne oliwki (zielone również). Kiedy czuję, że zbliża się załamanie nerwowe, bo Panna Grymaśna próbuje mi przekazać, że nie zje kolacji i pójdzie spać głodna, wyciągam te czarne maleństwa, moją ostatnią deskę ratunku, i przygotowuję tapenadę – ekspresową pastę z oliwek, genialne smarowidło do chleba. Wkładam Dzidzię w fotelik do karmienia, przysuwam do kuchennego blatu i urządzam przedstawienie: odmierzam składniki, rwę liście czosnku, a następnie wszystko miksuję.

Wspólne przygotowywanie rozmaitych past i smarowideł czy zespołowe gotowanie to świetny sposób, żeby zachęcić dziecko do jedzenia. Żeby kuchnia stała się ciekawsza, warto wpleść we wspólnie spędzony w niej czas elementy zabawy, czasem inspiracją mogą być gry w gotowanie.

Nie wszyscy mają talent kulinarny, ale największa kulinarna łamaga da radę zmiksować ze sobą kilka składników. Proporcje możesz dobrać sobie dowolne, w trakcie dorzucić trochę więcej jakiegoś składnika, jeśli uważasz, że tak będzie smaczniej. Kapary i anchois nie są obligatoryjne, więc jeśli ich nie masz albo nie lubisz, nie martw się.

Patent na czosnek niedźwiedzi w tapenadzie podpatrzyłam u Gosi.

tapenada z czarnych oliwek z czosnkiem niedźwiedzim 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It