Czekoladowa panna cotta na maślance z kardamonowymi śliwkami

Nie jestem w stanie się zdecydować na to, która panna cotta bardziej mi smakuje – ta z kozim twarożkiem, na którą już kiedyś podawałam przepis, czy ta, która ma w składzie głównie maślankę. W te upały chyba bardziej skłoniłabym się ku tej drugiej, bo jest lżejsza. Pełna jest kontrastów – z jednej strony słodka, z drugiej kwaskowata z subtelną nutką goryczki z czekolady (koniecznie gorzkiej!). Trudno poprzestać na jednej porcji, bo wcale nie „zamula”! I ma mniej kalorii niż klasyczna, bo kremówki jest w niej tylko jedna trzecia.

Ten deser podaje się z sezonowymi owocami. Teraz przyszła pora na śliwki – upieczone z dodatkiem kardamonowego cukru są bardzo aromatyczne, a ich delikatna cierpkość przyjemnie uzupełnia się z czekoladową panna cottą.

czekoladowa panna cotta na maslance z kardamonowymi sliwkami 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Sałatka nicejska

Trochę strach publikować przepis na sałatkę nicejską, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że inaczej się ją robi, co innego powinno się znaleźć, że jakie grzanki, kobieto! I to grzanki z chleba na zakwasie! I sałata lodowa?! Rzymska, tylko rzymska, a najlepiej same serduszka! Przyjmę to jednak na klatę.

Widziałam przepisy na legendarną sałatkę z Nicei, w których zamiast sałaty był szpinak, a jako dodatek ziemniaki albo makaron. Moim zdaniem w tej sałatce chodzi o to, żeby była zielona fasolka, oliwki, pomidor, jajko i tuńczyk. No i sałata, oczywiście. Ewentualnie pokrojona w piórka czerwona cebula i fileciki anchois. Tuńczyk natomiast może być z puszki, w sosie własnym albo w formie grillowanego fileta.

Ten dodatek ryby sprawia, że ta sałatka jest pełnowartościowym i sycącym posiłkiem, który spokojnie może zastąpić obiad. Nawet mój Małż w upalne dni nie marudzi, że dostaje sałatkę zamiast zupy i drugiego dania z surówką, kompotem i deserem. Pod warunkiem, że jest jakiś deser. Ale on ma specjalny deserowy żołądek, który zawsze domaga się wypełnienia i w magiczny sposób „znika kalorie”, bo nic a nic ten mój Połówek nie tyje…

sałatka nicejska 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Bakłażany zapiekane w pomidorowym sosie z bazylią i mozzarellą

Jest w nieco mdłym smaku bakłażana coś, co uwodzi i nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Długie lata boczyłam się na to warzywo, bo naczytałam się o tym, jak trudną sztuką jest go smacznie przygotować.

Jednak ciemna skórka gruszki miłości (bo tak się często nazywa oberżynę, czyli bakłażana) kusiła. Tak więc bakłażan został wprowadzony do mojej kuchni i od jakiegoś czasu święci tam triumfy. O mały figiel, a przez tę gruszkę miłości, napisałabym, że wprowadziłam go do alkowy… Ale z alkową też ma coś wspólnego, bo w starożytności uważano go za afrodyzjak (jak wiele innych warzyw i owoców o fallicznym kształcie).

Chyba wypadałoby zmienić temat i znowu przenieść się z alkowy do kuchni – o co chodzi z tym kłopotliwym bakłażanem? Sprawa rozbija się o legendarną goryczkę, ale ten problem dotyczy głównie przerośniętych egzemplarzy. Pewnego razu w roztargnieniu zapomniałam wykonać manewr z soleniem i płukaniem – zauważyłam wtedy, że niewielkie bakłażany, które można już bez problemu kupić w niemal każdym markecie, nie są wcale gorzkie.

Dzisiaj podaję prosty, niemal podstawowy, przepis na bakłażana zapiekanego w wyrazistym pomidorowym sosie. Doprawiłam go octem balsamicznym i domowym syropem z kwiatów mniszka, ale jeśli go nie masz, to spokojnie zastąp go cukrem, najlepiej trzcinowym. Aby wzbogacić smak potrawy, oprócz mozzarelli możesz użyć również innych typowo włoskich serów – Parmezanu i Pecorino Romano. Jeśli opcja wegetariańska jest niewystarczająca, dodaj plasterki kiełbasy.

Kombinuj, dziewczyno, nim twe wdzięki przeminą… uśmiechaj się błogo, jeśli chcesz wyjść za mąż młodo… i zasuwaj po bakłażany.

baklazany zapiekane w sosie pomidorowym z mozzarella 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Młode ziemniaki w solnych „skorupkach” z sosem czosnkowym

Mogę zrezygnować z cukru, czekolady, białej mąki, kupnych słodyczy, a nawet z mięsa, ale nie potrafię odmówić sobie soli.

Ostatnio zakochałam się w młodych ziemniaczkach w chrupiących skorupkach z soli. Jak to się robi? Ziemniaki trzeba gotować bez pokrywki, aby woda mogła odparować, a pod koniec obsypuje je się solą, która pod wpływem pary rozpuszcza się i tworzy na skórce cieniutką warstwę. Ważne, żeby ziemniaki były małe i jednakowej wielkości – ugotują się w tym samym czasie. W zależności od odmiany pod koniec gotowania pomarszczą się bardziej lub mniej. Takie kartofelki fajnie komponują się z mięsami z grilla albo pieczonymi rybami.

Odradzam stosowanie najtańszej drobnoziarnistej soli, która jest tylko samą słonością, czyli chlorkiem sodu, z dodatkiem jodku potasu.

Nie jestem w stanie zrezygnować z soli, ale jeśli już mam jej używać, to wybieram taką, która przyniesie jakieś korzyści mojemu organizmowi. Polecam np. sól z Kłodawy – nie zawiera żelazocyjanku potasu (antyzbrylacza) i jest bogata w mikroelementy – spokojnie może konkurować z modnymi solami z Himalajów.

Przy okazji poruszę temat marchwianki, czyli zupki, którą podaje się często dzieciom, które męczy biegunka (wiem, wiem, przy jedzeniu takie sprawy… – ostatnio jednak, po częstych podróżach, temat stał się u nas dość istotny). Zupka ta składa się z gotowanej, rozdrobnionej marchewki i ryżu, które mają „dziecia” zakitować, a doprawia się ją solą, aby uzupełnić straty elektrolitów, które nastąpiły w przebiegu infekcji wirusowej. No, i jeśli masz sypnąć do tej marchwianki soli za zeta z Biedronki, to już lepiej sobie odpuść, bo tam nie ma zupełnie nic.

Wracając do tematu posta – do tych ziemniaczków świetnie pasuje sos czosnkowy, na który również podaję przepis. Nie jest to sos na bazie jogurtu naturalnego, tylko oliwy z oliwek i octu (użyłam jabłkowego, który słynie z dobroczynnego działania na organizm – więcej możesz się dowiedzieć, czytając o tym, jak go zrobić – klik).

Jeśli nie zużyjesz całego sosu od razu, możesz go przechowywać do 5 dni w lodówce i maczać sobie w nim kawałki świeżego pieczywa – bajka!

mlode ziemniaki w skorupkach z sosem czosnkowym 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It

Chutney (czatni) z czerwonej porzeczki

Chutney, czatnej, czatni czy też gąszcz to słodko-kwaśny, aromatyczny i pikantny sos na bazie owoców z dodatkiem rozmaitych korzennych przypraw. Te pierwsze nazwy pochodzą ze Wschodu, a dokładnie z Indii, gąszcz to nasz rodzimy, słowiański wynalazek, o którym zapomnieliśmy.

Kultury, między innymi te kulinarne, przez wieki łączyły się i mieszały, czerpiąc z siebie to, co najlepsze. Polskę od zawsze przecinała dość rozbudowana sieć szlaków handlowych. W naszym kraju nie było więc trudno o orientalne przyprawy i zamożni chętnie z nich korzystali, łącząc je z lokalnymi produktami. Kuchnia staropolska pachniała szafranem, imbirem, cynamonem i była bardzo pieprzna.

Ten sos z czerwonych porzeczek, na który podaję tutaj przepis, powodzeniem może zastępować keczup, który też jest gąszczem – pomidor to przecież jagoda. I na pewno doda nam splendoru, gdy wyskoczymy z takim słoiczkiem podczas posiłku. Świetnie podbija smak serów i wędlin. Dzięki zawartości cukru i dość dobremu wysmażeniu, czatni po otwarciu może postać w lodówce nawet dwa tygodnie, chociaż przeważnie znika szybciej.

chutnej czatni czatnej gaszcz z czerwonych porzeczek 01-1024

Składniki czytaj dalej…

Pin It