Pieczenie piernika staropolskiego i masa orzechowo-makowa

Najdalej na 2-3 dni przed Wigilią podziel surowe ciasto na 2-3 części i upiecz blaty. Zrobiłam tak, że podzieliłam ciasto na 3 części – z dwóch upiekłam 2 blaty o wielkości blachy z piekarnika (około 25-30×40 cm, rozwałkowane na około pół centymetra, może trochę grubiej), następnie podzieliłam na pół wzdłuż i po przełożeniu powidłami i masą orzechowo-makową owinęłam je w papier do pieczenia i obciążyłam książkami (czyli uzyskałam 4 blaty, co dało bardzo pokaźny piernik). Z pozostałej części upiekłam małe pierniczki. Na dzień przed podaniem będę go dekorować polewą czekoladową (przepis i proporcje dopiszę wkrótce).

Mała wskazówka: ciasto wałkuj od razu na papierze do pieczenia – nie będzie się rwało przy przenoszeniu. Piecz przez 15-20 minut w 170°C.

Piernik, gdy ostygnie, robi się twardy. Po posmarowaniu powidłami śliwkowymi (około 2 słoików na całość) i masą orzechową (2/3 z podanej ilości składników) zmięknie. Trzeba go tylko owinąć papierem i aby był równy, na co najmniej jeden dzień obciążyć go równomiernie, np. książkami.

Mój piernik przełożyłam powidłami śliwkowymi (nada się również czekośliwka) i masą z orzechów włoskich i białego maku.

piernik staropolski-1024

Składniki na masę orzechowo-makową:

  • 250 g wyłuskanych orzechów włoskich
  • 150 g białego maku
  • 170 g cukru pudru
  • 150 ml śmietany kremówki
  • 1/2 laski wanilii (opcjonalnie) albo 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Mak zalej wrzącą wodą albo wrzącym mlekiem i odstaw na pół godziny. Po tym czasie odcedź i odciśnij przez gazę, żeby maksymalnie pozbyć się płynu.

Śmietanę wlej do rondelka, dodaj wanilię i zagotuj. Zestaw z kuchenki i ostudź. Jeśli nie używasz wanilii w laskach, to nie gotuj kremówki, tylko dodaj do niej ekstrakt.

Mak i orzechy zmiel w maszynce z sitkiem do mielenia maku (wystarczy raz). Do masy wsyp cukier puder, wlej kremówkę i wymieszaj dokładnie.

piernik staropolski 01-1024

Śledzie z suszonymi śliwkami i winem

Cały kulinarny internet odmienia teraz przez wszystkie przypadki słowa Wigilia i Boże Narodzenie.

Wypuszczone z bloków startowych gospodynie domowe licytują się, która upiekła więcej pierniczków (liczą się tylko te polukrowane albo nadziane – bez dodatków to fuszerka) oraz która ulepiła więcej pierogów i zawinęła więcej krokietów. Co sprytniejsze robią rozeznanie, gdzie w najbliższej okolicy można kupić uszka z możliwością przeniesienia praw autorskich. Inne z pianą na ustach i obłędem w oczach rozpisują plan sprzątania na ten ostatni przedświąteczny weekend, bo przecież smuga na oknie może udaremnić wypatrzenie pierwszej gwiazdki, a zbłąkany „kot” spod kanapy na pewno przyturla się pod choinkę w najmniej oczekiwanym momencie. Nic dziwnego, że 30% ludzi przed świętami zamiast odczuwać radosną ekscytację, stwierdza u siebie syndrom sezonowej depresji przedświątecznej, czyli SDSAN (francuski skrót od Syndrome de Dépression Saisonnière à l’Approche de Noël).

Blogerki już od połowy listopada pieką pierniki, makowce, serniki i inne świąteczne ciasta. Testują przepisy na karpia „inaczej”, czy śledzia „z twistem”. Ja na razie skupię się na tradycyjnych, sprawdzonych recepturach i eksperymentowanie zostawię sobie na przyszły rok.

Jednym z klasyków są śledzie w sosie z suszonych śliwek i czerwonego wina. Dodatek tłoczonego na zimno oleju lnianego świetnie komponuje się z rybą i przy okazji dostarcza nienasyconych kwasów tłuszczowych. Tak przygotowane posmakują wszystkim, których ulubionymi słodyczami są właśnie śledzie – są słodkawe od śliwek, lekko korzenne dzięki cynamonowi i goździkom, a za sprawą wytrawnego wina i soku z cytryny mają przyjemną kwasowość.

sledz w sosie winno sliwkowym 01-1024

Składniki:

  • 500 g filetów śledziowych (matiasów)
  • 150 g suszonych śliwek
  • 150 g czerwonego, wytrawnego wina
  • 6 łyżek oleju lnianego lub rzepakowego (może być więcej)
  • sok z połowy cytryny
  • przyprawy: pół laski cynamonu, 6 goździków, sól, pieprz, cukier (opcjonalnie)

Śledzie mocz przez około dobę w wodzie (może być krócej, jeśli nie są bardzo słone). Osuszone filety pokrój na kawałki.

Śliwki sparz wrzątkiem, odcedź i pokrój na niezbyt cienkie paski, zalej winem, dodaj szczyptę pieprzu, goździki i cynamon. Gotuj przez około 10 minut na niewielkim ogniu – płyn powinien się zredukować prawie całkowicie. Dodaj sok z połowy cytryny i pół łyżeczki soli. Jeśli sos jest zbyt kwaśny, to dopraw go odrobiną cukru.

Śledzie włóż do miski, wymieszaj z sosem i olejem. Przykryj i wstaw do lodówki na co najmniej 12 godzin.

sledz w sosie winno sliwkowym 02-1024sledz w sosie winno sliwkowym 03-1024sledz w sosie winno sliwkowym 04-1024

Panna Grymaśna okazała się fanką śledzia:

Schowek

Co zrobić, żeby karp nie smakował mułem?

Wychodzę Wam na przeciw i przewiduję, że za chwilę zasypiecie wyszukiwarki internetowe pytaniem: „Co zrobić, żeby karp nie miał mulastego posmaku”. Prawdopodobnie już to robicie. Może o tym nie wiecie, ale da się go przygotować tak, że jego mięso jest tylko charakterystycznie słodkawe, delikatne i lekko maślane, no pyszne po prostu – karp nie musi pachnieć glonem czy mułem! Co więcej, może stać się Waszym ulubionym daniem wigilijnym.

Kiedyś już wspominałam, że moi Rodzice posiadają własny staw rybny, więc karp to dla mnie smak nie tylko Wigilii, ale i letniego wędkowania. Udało mi się nawet z domowego archiwum wygrzebać pamiątkę z wyprawy na wieś (wybaczcie zatem, że stylóweczka Głodzilli nie powala elegancją i nie wyprasowałam mu dresiku na kancik ;)) i pierwszego zetknięcia półtorarocznego Człowieka Wyżerki z karpiem (koniec maja 2013 roku), którego potem ze smakiem zajadał.

karp 02-1024karp 03-1024

Żywy karp

Teoretycznie karp z dobrego źródła powinien być na kilka tygodni przed wysłaniem do punktów sprzedaży umieszczony w płuczce, czyli niewielkim zbiorniku z zimną wodą i  o dużym przepływie. Zimna woda sprawia, że te ciepłolubne ryby zapadają w pewną formę hibernacji, potrzebują niewiele tlenu i przestają jeść (to samo dzieje się z nimi w stawie hodowlanym, gdy spadają temperatury). Karpie w płuczce trochę chudną, dlatego niektórzy hodowcy traktują to jako stratę surowca i pomijają ten etap.

Są tacy, co kupują żywego karpia i, aby pozbyć się tego zapaszku, wpuszczają go na kilka dni do wanny i żyją z nim aż do świąt, stosując alternatywne metody mycia się. Dzieci się zaprzyjaźniają z nowym lokatorem, rzucają mu chlebek, rozmawiają z nim, a w skrajnych przypadkach nawet wspólnie się kąpią. Niektóre pomysłowe istotki wrzucają do wanny suszarkę do włosów, żeby oszczędzić cierpień głowie rodziny czy innej osobie oddelegowanej do ukatrupienia karpia. Większość jednak przeżywa dramat, gdy ich nowe zwierzątko nagle znika albo widzą je po dekapitacji na kuchennym blacie. Czyli sposób „na wannę” ma sporo wad.

Wędkarską metodą, po odłowieniu takiego osobnika z wanny, można przed skrobaniem i patroszeniem polać go wrzątkiem (zabitego oczywiście). Pozbędziemy się wtedy śluzu, który też zawiera w sobie ten mulasty zapaszek. Przy okazji skóra stanie się jaśniejsza.

Karp w filetach, dzwonkach itp.

Można też kupić karpia już zabitego i nie toczyć familijnych sporów, by dociec, kto jest głową rodziny i komu ma przypaść zaszczyt pozbawienia ryby życia i wnętrzności. Karp jest dostępny w całości, w filetach (z ościami lub bez), w dzwonkach. Tak sprawioną rybę można obłożyć rozmaitymi składnikami, które mają przejąć jej zapach lub ją aromatyzować. Najgoręcej polecam zalewę z mleka – szczegóły znajdują się w przepisie na smażonego karpia.

Ponadto karpia można włożyć na kilka-kilkanaście godzin do lodówki:

– w samej cebuli albo w samym czosnku (pokrojone na plasterki)
– posypanego majerankiem i obłożonego plasterkami cebuli
– przełożonego warstwami utartych pietruszek, marchewek i selera oraz opcjonalnie z dodatkiem cebuli i czosnku

A Wy jakie macie sposoby na karpia?

karp 04-1024

Pudding z chałki z jabłkami

W pobliżu mojego osiedla otwarto nowy supermarket. Jeszcze wiosną tam, gdzie się znajduje, była wielka dziura w ziemi. Dzisiaj stoi gmach. Często przechodziliśmy z Człowiekiem Wyżerką i Panną Grymaśną obok placu budowy i Syn mój zawsze zarządzał wtedy postój, by obserwować, jak koparki i spychy kształtują ziemię, a później wysoka do samego nieba dźwignia żurawia przenosi betonowe bloki i pęki stalowych prętów. Cieszyły mnie te momenty, bo z radością wołał wtedy „(dź)wig” i „(ko)pa(r)ka”. Odczuwałam ulgę, bo Głodzilla do niedawna bardzo niewiele mówił jak na trzylatka i każde nowe słowo było dla mnie na wagę złota. Panna Grymaśna z typowo kobiecą obojętnością patrzyła na ten budowlany spektakl. Kilkuminutową przerwę kończyła zazwyczaj dzikim wierzganiem w spacerówce i nerwowym pokrzykiwaniem. Nie wróżę jej kariery w nadzorze budowlanym.

Wczoraj po południu wybrałam się na małe zakupy do tego nowego przybytku. Sama, bez dzieci czułam się prawie jak rekreacyjnej wycieczce. Tak się spieszyłam z wyjściem z domu, że zapomniałam listy zakupów. Po wejściu zostałam przytłoczona nadmiarem bodźców i zapomniałam, po co przyszłam. Finalnie kupiłam wiele niezbyt potrzebnych rzeczy i dwie chałki, które zaskoczyły mnie pozytywnie swoim składem. Jedną zjedliśmy na śniadanie, a druga została nam na kolację.

Pudding to, podobnie jak tosty francuskie, bardzo dobry sposób na atrakcyjne wykorzystanie pieczywa „nie pierwszej świeżości”, czerstwego. Najlepiej do tego typu potrawy nadają się delikatne wypieki: drożdżowe bułki, chałki, chleb tostowy. Po nasączeniu mleczno-jajeczną mieszanką i zapieczeniu, stają się w środku miękkie i delikatne jak budyń, a z wierzchu przyjemnie chrupiące. Kromki można posmarować masłem, dżemem, kremem czekoladowym, powidłami. Można je przełożyć również suszonymi owocami namoczonymi w alkoholu (albo w wodzie – w wersji mniej rozpustnej) – nie ma ograniczeń odnośnie dodatków. Granicą jest nasza wyobraźnia. W mojej wersji chałkę zapiekłam z jabłkami podduszonymi na maśle. To, co wyjęłam z piekarnika, smakowało jak szarlotka i zniknęło, zanim zdążyło dobrze ostygnąć.

pudding z chałki 01a-1024

Składniki (2 spore porcje):

  • około 2/3 małej chałki (lekko czerstwej)
  • 2-3 niewielkie winne jabłka
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka domowego cukru waniliowego
  • 50 ml śmietany kremówki
  • 125 ml mleka
  • 3 duże jajka

Jabłka pokrój na ósemki, pozbaw gniazd nasiennych. W rondelku rozgrzej 1 łyżkę masła, wrzuć jabłka, łyżkę zwykłego cukru i duś przez 10 minut na niewielkim ogniu, delikatnie mieszając co jakiś czas, aby się nie przypaliły. Kawałki jabłek powinny zostać w miarę możliwości w całości. Odstaw do ostygnięcia.

Naczynie do zapiekania wysmaruj pozostałym masłem.

Chałkę pokrój na kromki grube na 1,5 cm. Na każdej ułóż porcję jabłek i wkładaj do naczynia do zapiekania w taki sposób, aby kromki leżały na zakładkę (jak przewrócone kostki domina).

Zmiksuj mleko, kremówkę i jajka z dodatkiem pozostałego cukru i cukru waniliowego (można pominąć na rzecz łyżki zwykłego cukru i solidnej szczypty cynamonu). Mieszaniną zalej chałkę i pozostaw na pół godziny, aby kromki nasiąkły.

Piecz w 150°C przez 45 minut. Po wyjęciu z piekarnika masa musi być całkowicie ścięta.

pudding z chałki 01b-1024pudding z chałki 01c-1024pudding z chałki 02-1024pudding z chałki 03-1024

Jak Cisowianka robi lody

Mam takie szczęście, że jeśli komuś rozepnie się rozporek albo „pękną plecy”, to co najmniej jedno z dwóch moich oczu pchane niewidzialną siłą na to zjedzie. Zawsze.

Dzisiaj tak mnie uszczęśliwił fanpejdż Cisowianki. Całkiem możliwe, że jestem jedyną osobą, która w ciągu 2 minut strzeliła print screena tej „dekonstrukcji loda” (Lidia, szacunek – ten komentarz mnie zmiażdżył):

lody

Po dwóch minutach admin klepnął się w czółko i stwierdził, że coś jest nie tak z pierwszym zdaniem. Poprawił zatem na „lody o smaku oblizywanej drewnianej kuli po zrobieniu kremu w makutrze”. Oblizywanie drewnianej kuli również rozpaliło do czerwoności fantazję internautów. No i Cisowianka nie wytrzymała napięcia – skasowała dwuznaczny post, a na swojej stronie wprowadziła kolejną poprawkę:

lody z makutry

Od dzisiaj święta będą mi się kojarzyć z lizaniem pałek i drewnianych kul. Dziękuję, Cisowianko :)